Reklama

Dziś dane niemieckie

Indeks ZEW z Niemiec wypadł we wtorek słabo, odnotowano wtedy zejście z 53,3 pkt do niskiego poziomu 41,9 pkt. Odczyt ten uchodzi za mniej istotny niż indeks instytutu Ifo, który poznamy dziś o 10:00 - ale gdyby klimat obu wskaźników był podobny, gdyby Ifo też wypadł mizernie, to dla inwestorów byłby to dość mocny sygnał odwrotu od euro. Co więcej, o 8:00 poznamy finalne dane niemieckie o dynamice PKB za I kwartał 2015 roku. Na podstawie wcześniejszych szacunków zakłada się wyniki słabsze niż w IV kw. 2014 - mianowicie 0,3 proc. k/k oraz 1,1 proc. r/r.

Z ciekawostek można wspomnieć o wczorajszej wypowiedzi Johna Williamsa, szefa Fed z San Francisco. Jego zdaniem zapiski z posiedzenia Fed (najnowsze poznaliśmy w środę wieczorem) stały się zbyt długie, mętne i szczegółowe, co nie służy inwestorom, którzy chcieliby w jakiś sposób kierować się nimi podczas podejmowania decyzji. Tzw. minutes, przypomnijmy, publikowane są trzy tygodnie po danym posiedzeniu Fed.

Reklama

Używa się w nich (podobnie jak w protokołach RPP) określeń w rodzaju "niektórzy" członkowie czy też "część" członków, bez precyzowania o jakie osoby chodzi. Rzadko też mówi się o gospodarczych konkretach, koncentrując się raczej na sformułowaniach w rodzaju "część członków zauważa lekki wzrost". Rynek zawsze próbuje spekulować, jak odczytywać te komunikaty - i najnowszy uznany został za dość gołębi, za odsuwający w przyszłość wizję wyższych stóp dla dolara, w każdym razie w przyszłość dalszą niż czerwiec.

Tym niemniej dolar i tak jest relatywnie mocny, nawet jeśli w godzinach porannych stracił na wartości. Na EUR/USD jesteśmy przy 1,1133. Można rzec, że na razie wsparcia w obszarze 1,1060-80 wytrzymują napór strony podażowej. Brak jednak klarownych impulsów na rzecz realnej wędrówki na północ. Nic dziwnego - ZEW z Niemiec był słaby, wczorajsze PMI raczej gorsze od prognoz i wyników poprzednich, greckie ryzyko wciąż pobrzmiewa w tle. Dlatego dziś mocnym testem będą PKB Niemiec i Ifo.

Waluta rodzima

USD/PLN nie może na razie powrócić do pokonanego już trendu spadkowego, liczonego od połowy marca. Jesteśmy przy 3,68, ruch, o którym mówimy, musiałby oznaczać zejście nawet o 6 - 7 groszy w dół. Na razie perspektywa dla złotego nie jest zbyt dobra - szczególnie po niedawnym słabym odczycie produkcji przemysłowej i równie słabym o sprzedaży detalicznej (w kraju).

Na EUR/PLN mamy 4,0980, tu potwierdza się wyrażana przez nas teza, że spokojnie można myśleć o testowaniu 4,11 i być może wyższych poziomów, chyba że Niemcy pozytywnie zaskoczą. Wtedy powrót do okolic 4,0550 (gdzie mamy linię trendu idącego od 21 kwietnia) byłby możliwy, choć też raczej tylko korekcyjnie. Ewentualny rynkowy niepokój będzie jednak złotego osłabiał.

Tomasz Witczak

Dowiedz się więcej na temat: deta | waluty | dziś

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »