Reklama

Dziś działać mogą dane makro

Wczoraj eurodolar poruszał się w bardzo wąskim obszarze i nie doszło do żadnych rozstrzygnięć. Dziś rano (kwadrans po szóstej) notujemy poziomy rzędu 1,1310 - 1,1315, czyli na razie trwa kontynuacja wczorajszego marazmu i niepewności.

Nic dziwnego. Brak jest impulsów pozytywnych, a jednocześnie nie jest wcale powiedziane, że wszystko stracone. Mówiąc "wszystko" mamy na myśli temat Grecji. Już w nocy media donosiły, że spotkanie ministrów finansów Strefy Euro nie przyniosło żadnych rozwiązań. Najwidoczniej obie strony będą się szachować prawie do końca lutego, kiedy to wygasa program pomocowy dla Grecji. Co dalej? Zasadniczo zakładamy jakiś kompromis, aczkolwiek trzeba pamiętać, że nowy rząd Grecji to jednak inny partner do rozmów niż rząd Samarasa. Syriza ma dość radykalny program, powoli spogląda w stronę krajów spoza UE jako sprzymierzeńców (mamy tu na myśli np. Rosję), a poza tym jest pod presją społeczeństwa greckiego, które będzie bardzo wyczulone na wszystko, co mogłoby zostać uznane za zdradę obietnic wyborczych.

Reklama

Co więcej, nawet jeśli finalnie kompromis zostanie wygenerowany, to do tego czasu kwestia grecka jeszcze wiele razy będzie okazją do spadków na eurodolarze, a co najmniej - do wstrzymywania silniejszych zwyżek.

Dziś o 8:00 poznamy inflację CPI w Niemczech za styczeń, o 11:00 grudniową dynamikę produkcji przemysłowej Strefy Euro, o 14:30 amerykańskie dane o sprzedaży detalicznej za styczeń oraz tygodniowe o zasiłkach. Jeśli wiadomość ze Strefy o przemyśle będzie niezła, a informacje z USA wręcz przeciwnie (słabe), to efektem mogą być jakieś delikatne ruchy wzrostowe na EUR/USD, choć tym razem nie sądzimy, by wyszły one ponad 1,1360 - 1,1380. Naturalnie słabe dane z Europy przypieczętują obecne nastroje. Co więcej, jutro istotne będą odczyty PKB dla Niemiec i eurolandu.

Złoty stracił i wrócił

Na EUR/PLN dziś rano mamy mniej więcej 4,20. Wczorajsze szczyty to nawet 4,2225, z tej perspektywy zatem złoty się umocnił. Ściślej rzecz ujmując, wczorajsze wyjście w górę było jeszcze trochę przedwczesne i zgodnie z naszymi popołudniowymi założeniami wykres na razie zszedł do wcześniejszych wartości. Analogicznie rzecz się ma z USD/PLN, tam notowano wczoraj prawie 3,74, dziś rano to 3,71 - 3,7130. Wydaje się jednak, że to, co widzimy teraz, to właśnie rodzaj korekty na rzecz złotego. Czy można liczyć na coś więcej? Być może przy dobrym splocie danych dzisiejszych i jutrzejszych moglibyśmy zejść mniej więcej do 3,69 - 3,6930 na USD/PLN (o ile psychologiczną barierą nie okaże się 3,70), a także do 4,1930 czy 4,18 na EUR/PLN, ale ogólna tendencja jest raczej w kierunku słabszej złotówki.

Jutro w programie mamy jeden odczyt z Polski, mianowicie dynamikę PKB za IV kw. 2015. Prognoza roczna to 3,15 proc.

Tomasz Witczak

Dowiedz się więcej na temat: deta | waluty | dziś

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »