Reklama

Dziś może być więcej zaskoczeń

Rada Polityki Pieniężnej raz jeszcze postanowiła zwrócić na siebie uwagę. Po serii czterech obniżek stóp procentowych rzędu 25 bp zdecydowała o ruchu dwukrotnie większym, mimo iż przed posiedzeniem jej członkowie sygnalizowali, iż obniżki może nie być w ogóle. Dzisiejsze decyzje europejskich banków nie powinny być aż tak szokujące, ale inwestorzy nie będą narzekać na nudę. Decyzja BoE wydaje się całkowitą loterią, a i oczekiwania przed konferencją EBC sprawiają, iż może ona nie pozostać bez wpływu na rynek.

Rada zaskoczyła 50-tką, cykl już zakończony?

Decyzja RPP jest zarówno zła, jak i dobra. Jest dobra dla gospodarki, gdyż wobec obecnej sytuacji makro ekspansja monetarna jest jak najbardziej uzasadniona, o czym wielokrotnie pisaliśmy. Oczywiście, lepiej byłoby, gdyby Rada nie dokonała feralnej podwyżki w maju ubiegłego roku, zaś jesienią zaczęła stopy obniżać szybciej, ale skoro te niefortunne decyzje zostały już podjęte lepiej było je skorygować większym ruchem niż iść w zaparte. Natomiast decyzja jest zła z metodologicznego punktu widzenia. Duży ruch powinien raczej zaczynać niż kończyć cykl obniżek, szczególnie kiedy na poprzednim posiedzeniu usuwa się z komunikatu zdanie sugerujące dalsze obniżki, co należało interpretować jako zapowiedź przerwy w cyklu. Tymczasem Rada zrobiła dokładnie odwrotnie. Mając na uwadze historię decyzji z poprzedniego roku trudno oprzeć się wrażeniu, iż zmiany w polityce pieniężnej są w dużym stopniu przypadkowe.

Reklama

Komentarze na konferencji po posiedzeniu sugerują, iż Rada traktuje ten ruch jako pewne podsumowanie wcześniejszych obniżek. Oznacza to, iż z dużym prawdopodobieństwem czeka nas dłuższa przerwa w cyklu. Nie musi to jednak być koniec tego cyklu - sądzimy, iż szansa na obniżkę po kolejnej projekcji inflacji (w czerwcu) jest nadal znacząca. Decyzja RPP nie pozostała bez wpływu na złotego, jednak uważamy, iż nie będzie miała ona kluczowego znaczenia dla dalszego rozwoju sytuacji na parze EURPLN.

BoE wydarzeniem dnia...

Decyzja Banku Anglii z reguły jest w cieniu ruchu Europejskiego Banku Centralnego, lecz dziś może być inaczej. Jak pokazały minutes z poprzedniego posiedzenia trzech z dziewięciu członków Rady (włączając w to prezesa) głosowało za dalszą ekspansją monetarną. Od tego czasu kolejny członek Rady (Paul Tucker) poparł taką decyzję. Brakuje zatem jednego głosu i stąd konsensus zakłada, iż ekspansja nie nastąpi jeszcze na obecnym posiedzeniu. Jednak niczego nie można wykluczyć, być może prezesowi uda się przekonać jeszcze jednego członka Rady i w takiej sytuacji gwałtowna ostatnio przecena funta byłaby kontynuowana. Z drugiej strony brak decyzji o ekspansji z dużym prawdopodobieństwem umocni funta. Teoretycznie taki ruch zakłada rynkowy konsensus, ale niepewność jest spora, a para GBPUSD jest bardzo mocno wyprzedana.

...ale na konferencji EBC też może być ciekawie

Nie oczekujemy żadnych zmian w polityce EBC i takich zmian nie oczekuje też rynek. Jednak w ostatnim czasie w mediach pojawiły się głosy, iż wobec słabej koniunktury poza niemiecką gospodarką EBC może zapowiedzieć kolejne ruchy. Jeśli Draghi nic takiego nie powie, mogłoby to prowadzić do wzrostowego odreagowania w notowaniach EURUSD. Należy jednak pamiętać, iż rynek może różnie zareagować na słowa prezesa. Miesiąc temu Draghi nie powiedział nic, co mogłoby osłabić euro (a wręcz przeciwnie), a i tak nie zapobiegło to rozpoczęciu spadków, które trwają do dziś.

Na wykresach:

GBPUSD, H4 - tempo przeceny funta nieco wyhamowało, ale to na moment obecny jedyna nadzieja byków; po tym jak w lutym notowania wybiły się dołem z kanału spadkowego (potwierdzenie siły trendu), pozostają w niższym kanale spadkowym; teoretycznie bliskość dolnego ograniczenia tego kanału powinna wspierać byki, ale jak widać para cały czas ustanawia kolejne minima, dlatego też nie można mówić tu o jakichkolwiek sygnałach odwrotu; wyraźną strefę oporu mamy w okolicach 1,52-1,5270 (dołek z ubiegłego roku, dolne ograniczenie poprzedniego kanału, nadal nie domknięta luka z poprzedniego weekendu) i dopiero jej pokonanie mogłoby sygnalizować możliwość wystąpienia większej korekty wzrostowej.

EURUSD, H4 - kupujący na parze EURUSD jeszcze walczą, choć ta walka wygląda na nierówną; para nie wykorzystała euforii na rynkach akcji i dlatego o większe odreagowanie może być trudno; nie zmienia to faktu, iż dziś rano widzimy obronę poprzedniego dołka 1,2966 i w związku z tym szansę na realizację podwójnego dna; jednak jak już wspominaliśmy wcześniej większe odreagowanie może być wykorzystane przez sprzedających do powrotu na rynek; takim poziomem może być 1,3164 - o ile w ogóle parze uda się do niego zbliżyć; naturalnie zejście poniżej 1,2966 będzie oznaczało, iż podwójne dno nie zostanie zrealizowane .

Przemysław Kwiecień

Dowiedz się więcej na temat: waluty | dziś

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »