Reklama

Dziś w kalendarium ciekawsze dane

Pierwsza rzecz jest taka, że Grecy - jak wynika z ustaleń Eurogrupy - będą realizować kolejne reformy, mianowicie po roku 2018. Będą one dotyczyć sektora emerytalnego i kwestii podatkowych.

Koncepcja jest taka, że Atenym będą mogły skoncentrować się na takich przemianach, które będą mniej bolesne dla zmęczonego cięciami i oszczędnościami społeczeństwa. To rodzaj nagrody za to, że w roku 2016 udało się nie tylko wygenerować w Grecji nawyżkę budżetową, ale i przekroczyć jej pierwotnie planowany poziom.

Jest jednak dość ciekawe w tym kontekście, że eurodolar nie pozycjonuje się wysoko (mocne euro, zaufanie do Eurolandu), ale nisko (mocny dolar). Mamy ok. 1,0580 - podczas gdy wczoraj przez cały dzień przebywaliśmy raczej w zakresie 1,06 - 1,0620. Ale ta sytuacja ma zapewne związek z rynkowym wstrząsem (no, powiedzmy: "wstrząsikiem"), który przebiegł kilka godzin temu. Oto bowiem media kolportują wypowiedź Patricka Harkera z Fed, który mia stwierdzić, że nie ma zamiaru (albo Fed nie ma zamiaru?) rezygnować z możliwości rozważenia koncepcji podwyżki stóp w marcu.

Reklama

Nawiasem mówiąc, my w ogóle optujemy za wizją dość mocnego dolara, widząc w tym duże uzasadnienie fundamentalne - chyba że Fed całkowicie zmieni swój kurs i swoją koncepcję na ten rok.

Dziś w programie więcej danych niż wczoraj - i będą one ciekawsze. Mamy już za sobą PMI dla przemysłu Japonii (wynik przebił prognozę), zaś o 9:00 poznamy PMI dla przemysłu i usług Francji. O 9:30 analogiczny pakiet zostanie podany dla Niemiec, o 10:00 mamy Strefę Euro, zaś o 15:45 Stany Zjednoczone. Do tego przed 15:00 powinien wystąpić publicznie Neel Kashkari z Fed. Wieczorem czekamy jeszcze na Harkera z tej samej instytucji.

Na euro-złotym notujemy ok. 4,3180. Nie ma tu jakichś drastycznych zmian w stosunku do dnia wczorajszego i w ogóle ostatnich dni. Można jednak mniemać, że nasza waluta ma problem z utrzymaniem siły i wykres powoli odpływa na północ, nawet jeżeli obecnie mamy małą korektę w relacji do szczytów poniedziałkowych czy piątkowych. Takie ujęcie zgadzałoby się z naszą hipotezą o trendzie wzrostowym - tym długoterminowym, od 21 - 22 września 2015 poprzez początek kwietnia 2016.

USD/PLN rezyduje przy 4,08 - tu złoty teraz traci w naturalny sposób, jako przełożenie z sytuacji na eurodolarze. Maksima z ostatnich dni, tzn. z 14 - 15 lutego, nie zostały jednak jeszcze przebite. Funt idzie z kolei drogą konsolidacyjną, trwa to już od ponad tygodnia - krążymy pomiędzy 5,04 a 5,0850, teraz bliżej górnej granicy.

W kalendarium makroekonomicznym da Polski mamy dziś wskaźniki koniunktury gospodarczej GUS. Pojawią się o 14:00. Zwykle nie robią wrażenia na rynku forex, ale mimo wszystko warto o nich pamiętać - po prostu w kontekście bieżącej sytuacji ekonomicznej. Nawiasem mówiąc, ostatnie dane z Polski (PKB, sprzedaż detaliczna, produkcja przemysłowa etc.) były dobre - ale nie wywołało to jakiejś szczególnej aprecjacji PLN.

Tomasz Witczak

FMC Management

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »