Reklama

Dziś w programie dane z Niemiec

Na razie - wciąż całkiem sporo. Gdy piszemy te słowa, kurs EUR/USD to ok. 1,1035-40. Naturalnie jest to lekka, wstępna korekta po wczorajszych minimach, które właściwie przebiegały już w pobliżu symbolicznej "dziesiątki", ale i tak piłka jest po stronie waluty USA. Lokalnie oporem jest okolica 1,1070-80.

W programie będziemy mieć m.in. dane istotne dla głównej pary, bo dotyczące pośrednio Strefy Euo, a bezpośrednio - Niemiec. Otóż o 8:00 poznamy dynamikę PKB tego kraju, zaś o 10:00 tamtejszy indeks Ifo. Oba odczyty są istotne dla niemieckiej gospodarki - PKB z przyczyn oczywistych, ale również Ifo jest uważany za ważny miernik. Jego wartość ma według prognoz spaść ze 107,3 pkt do 106,8 pkt. Prognozy dla PKB (za IV kw. 2015) to +0,3 proc. k/k oraz +1,8 proc. r/r.

Reklama

O 11:00 wypowie się publicznie szef Banku Anglii Mark Carney. Tymczasem po agencji Moody's Wielkiej Brytanii w pewien sposób pogroziła (no cóż, można to chyba tak nazwać) agencja Fitch - również sugerując, że ewentualny Brexit zagrozi i zaszkodzi gopsodarce Wysp, w szczególności zaś perspektywie ratingu. Taki komunikat nie zaskakuje, ale jest faktem (por. casusy Polski czy wcześniej Węgier), że każda poważniejsza zmiana status quo danego kraju w stosunku do pewnego europejskiego konsensusu - jest i będzie negatywnie oceniana przez agencje. Po części to nawet zrozumiałe, po części to samospełniająca się przepowiednia, a w jakiejś mierze instrument nacisku (ale o tym cicho sza - moglibyśmy rzec z nieco gorzką ironią). W każdym razie na GBP/PLN mamy 5,5740, zaś na GBP/USD 1,14110. Kurs GBP/EUR to 1,2780.

Kalendarium obejmuje też wystąpienia Thomasa Jordana ze szwajcarskiego SNB (o 12:15) oraz Daniele Nouy z EBC (o 14:30). Poza tym o 15:00 poznamy amerykański indeks cen domów S&P/Case-Shiller, o 16:00 zaś Conference Board zaufania konsumentów, indeks Fed z Richmond i dane o sprzedaży domów na rynku wtórnym.

W Polsce odczytem makroekonomicznym będzie jedynie ten z godziny 10:00, tj. stopa bezrobocia za styczeń - zakłada się ruch w górę z 9,8 proc. do 10,3 proc. Waluta jest raczej pod wpływem czynników europejskich i globalnych (widzimy lekkie cofnięcie na ropie, crude po 32,86 USD).

Na USD/PLN obserwujemy 3,95 i nawet nieco niższe poziomy. W świetle sytuacji na głównej parze, gdzie dolar jest mocny, takie wartości - a tym bardziej takie o 1-2 grosze wzmacniające PLN, na zasadzie korekty - trzeba pewnie będzie uznawać za niezłe do krótkoterminowych zakupów waluty Stanów. Na EUR/PLN notujemy 4,3610 - to lekki powrót na północ, ale zdaje się, że tu perspektywa jest dobra (z dokładnością do korekt), szczególnie jeśli 10 marca Mario Draghi uderzy w euro intensyfikując jego kreację na rynku. Nie musi to być takie znów zbawienne dla gospodarki Eurolandu, wbrew wierzeniom bankierów centralnych - ale nas interesują raczej przełożenia na wykresy par. Droga do 4,30 jest w teorii otwarta - choć jak to zwykle, trzeba pamiętać o wrażliwości PLN na wszelkie nagłe zawirowania. Giełda w Szanghaju, gdy piszemy te słowa, jest lekko na minusie (-0,8 proc.), Nikkei 225 lekko na plusie (+0,10 proc.).

Tomasz Witczak

Dowiedz się więcej na temat: Ale | dziś

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »