Reklama

EBC nie rozczarował, teraz oczy zwrócone na Fed

Zgodnie z szerokimi oczekiwaniami wczorajsze posiedzenie EBC zakończyło się wydłużeniem programu skupu aktywów. Zaskoczył tylko nieco sposób w jaki zrobiła to Rada Prezesów, rynek oczekiwał bowiem przedłużenia w niezmienionej kwocie 80 mld euro miesięcznie, podczas gdy została ona zmniejszona do 60 mld, ale program ma za to trwać do końca 2017 roku, a nie jak wskazywał konsensus tylko do września. To sprawiło, że pierwsza reakcja była nerwowa, ale po kilku chwilach rynek akcyjny zaczął wspinać się na coraz to wyższe poziomy, a wspólna waluta tracić na wartości.

Nasiliło się to jeszcze w trakcie konferencji Mario Draghiego, która była wyraźnie gołębia, a sam szef EBC podkreślał, że decyzja nie jest "taperingiem". W konsekwencji tego główny indeks niemieckiej giełdy zawędrował w okolice 11200 pkt., a para EURUSD spadła do poziomu 1.06. Choć od początku tygodnia niemiecki DAX zyskał już niespełna 800 pkt., to obserwując siłę rynku nie można wykluczyć dalszych wzrostów i wędrówki w kierunku poziomu 11400 pkt., gdzie znajdują się ostatnie szczyty z końca 2015 roku.

Reklama

W przypadku pary EURUSD kluczowe będzie przyszłotygodniowe posiedzenie Rezerwy Federalnej Stanów Zjednoczonych, która zapewne podniesie stopy procentowe po raz drugi w ciągu dekady i pierwszy od roku, co jest już w pełni wyceniane przez rynek. Kluczowe będzie to co znajdzie się w najnowszych prognozach członków komitetu i jak do oczekiwań na szybsze zacieśniane polityki monetarnej ustosunkuje się Janet Yellen. Jeśli najnowsze prognozy, komunikat po posiedzeniu oraz wystąpienie szefowej Fed, nie okażą się jastrzębie, to mimo podwyżki stóp procentowych, amerykańska waluta może stracić na wartości.

Na rynku walutowym dobre nastroje najbardziej odbiją się na notowaniach japońskiego jena, który o poranku traci wobec USD przeszło 0.3%, a notowania USDJPY znajdują się wyraźnie powyżej 114. Wczorajsza decyzja EBC nie pomogła złotemu, który stracił na wartości mimo pozytywnego sentymentu. Rodzi to ryzyko, że w sytuacji jego pogorszenia złoty osłabi się w większym stopniu. Dodatkowo, w tym kierunku będzie oddziaływać przyszłotygodniowa podwyżka stóp procentowych przez Fed.

Notowania ropy naftowej rosną drugi dzień z rzędu przed spotkaniem w Wiedniu krajów OPEC oraz innych producentów ropy. Rozmowy mają dotyczyć współpracy prowadzącej do ograniczenia wydobycia i redukcji nadpodaży na rynku. W tym przypadku jednak powodzenie tych negocjacji wydaje się jeszcze bardziej niepewne, niż tych ubiegłotygodniowych prowadzonych wewnątrz kartelu.

Złoto z kolei nie zareagowało na decyzję EBC, a notowania znajdują się w pobliżu wsparć na poziomie 1170 USD za uncję. Dziś w centrum uwagi rynków znajdować się będzie jedynie wstępny wskaźnik Uniwersytetu Michigan, odzwierciedlający nastoje amerykańskich gospodarstw domowych. Jeśli okaże się on znacząco lepszy od prognoz, będzie to czynnikiem oddziałującym w kierunku spadku cen złota oraz umocnienia dolara.

Rafał Sadoch

Dowiedz się więcej na temat: waluty | Teraz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »