Reklama

EBC nie zmienia stóp

Od pierwszych minut dzisiejszej sesji londyńskiej na rynkach finansowych panowały pozytywne nastroje.

Inwestorzy nadal byli bardzo skupieni na wyniku wymiany obligacji przez prywatnych inwestorów. Jednak ich dzisiejsze spojrzenie na tą kwestię nie było już tak sceptyczne jak jeszcze na początku tygodnia. Na zmianę podejścia uczestników rynku mogły mieć wpływ doniesienia greckich mediów, które mówiły o tym, że 77-79 proc. obligacji greckich znajdujących się w rękach prywatnych wierzycieli weźmie udział w dobrowolnej wymianie. Takie poziomy w zestawieniu z wcześniejszymi doniesieniami mówiącymi o zaangażowaniu na poziomie niespełna 41 proc. uspokajająco działało na rynki. Spadły także obawy o uruchomienie klauzuli przymusu. To wszytko pozwoliło myśleć, że im tym razem Grecji uda się przebrnąć przez te kłopoty i nie dojdzie do niekontrolowanego bankructwa. Taka perspektywa pozwoliła dziś na zmniejszenie awersji do ryzyka i mocne wzrosty na rynkach akcji. Na takim zwrocie sytuacji skorzystała wspólna waluta, która dynamicznie umacniała się względem dolara. Bez większego problemu eurodolar złamał poziom oporu na 1,32 i przy pomocy lepszych danych z niemieckiej gospodarki (gdzie produkcja przemysłowa wzrosła mocniej niż oczekiwano) dotarł do poziomu 1,3250. W tej okolicy inwestorzy czekali na wystąpienie szefa EBC. Bez reakcji przyjęli oni zgodną z oczekiwaniami decyzję o utrzymaniu stóp procentowych na niezmienionym poziomie. Czekali oni bowiem na to co powie Mario Draghi, szczególnie w temacie LTRO i prognoz gospodarczych. Pierwsza kwestia została pozytywnie oceniona. Prezes wyraził nadzieję, że w kolejnych miesiącach LTRO będzie przyczyniało się do stabilizacji sytuacji. Nie wspomniał jednak nic o możliwości kolejnych działań w tej kwestii. Zasugerował jednak, że działania muszą teraz podjąć rządy. Co do prognoz to przedstawione podczas konferencji okazały się nieco gorsze od tych przedstawionych poprzednim razem i mają oscylować w przedziale -0,5 proc. do 0,3 proc. W czasie konferencji notowania głównej pary wykazywał się sporą nerwowością. Początkowe próby sforsowania poziomu 1,3250 nie powiodły się, jednak cofnięcie też nie było głębokie i pod koniec sesji cena euro kształtowała się na poziomie 1,3238 dolara.

Reklama

Dzisiejszą sesję złoty będzie mógł zaliczyć do bardzo udanych. Para USD/PLN pod koniec handlu na Starym Kontynencie notował prawie 2 proc. spadek. W tym czasie cena euro spała o ponad 1 proc. Tak dużą aprecjację złoty zawdzięcza przede wszystkim spadającej w ciągu dnia awersji do ryzyka. Inwestorzy, którzy w coraz mniejszym stopniu martwili się o stopień zaangażowania prywatnych wierzycieli w wymianę greckich obligacji byli skłonni do kupowania mniej pewnych aktywów. Poprzez to już po kilku pierwszych taktach sesji pary złotowe testowały istotne poziomy wsparcia. Po ich przebiciu niedźwiedzie jeszcze bardziej zyskały na pewności siebie. Notowania w coraz szybszym tempie zmierzały na południe. Zatrzymanie nastąpiło dopiero w czasie wystąpienia Mario Draghiego, który nie do końca spełnił oczekiwania inwestorów. W okolicy godziny 16:00 cena dolara wynosiła 3,1075 zł, zaś euro 4,1135 zł. Na początku dzisiejszych notowań polską walutę wspierało także wczorajsze stanowisko Rady Polityki Pieniężnej, które w dalszym ciągu większe prawdopodobieństwo przykłada do podwyżki stóp procentowych.

Michał Mąkosa

Biznes INTERIA.PL jest już na Facebooku. Dołącz do nas i bądź na bieżąco z informacjami gospodarczymi

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »