Reklama

Echo interwencji Banku Japonii

Jednym z najważniejszych wydarzeń na rynku walutowym w obecnym tygodniu - bez cienia wątpliwości - jest interwencja Banku Japonii, która doprowadziła do znaczącego osłabienia jena. Japoński bank centralny zaczął kupować dolary ok. 3.30 w środę - interwencja ta spowodowała dzienne osłabienie jena względem dolara o ponad 3 proc. Jen tracił również względem innych walut -kurs EURJPY został wywindowany powyżej poziomu 111,50. BoJ zdecydował się na interwencję na rynku walutowym pierwszy raz od 6-ciu lat.

Na rynku walutowym już od pewnego czasu inwestorzy zastanawiali się przy jakim poziomie bank centralny Japonii będzie osłabiał jena. Notowania jena znajdują się w wyraźnym trendzie wzrostowym, co naturalnie nie jest korzystne dla gospodarki, która w dużej mierze oparta jest na eksporcie. W drugiej połowie sierpnia jen znacząco zyskał na wartości - kurs USDJPY zniżkował do 15-letniego minimum. W konsekwencji duże banki inwestycyjne wydawały raporty na temat ewentualnej interwencji. Niemniej, rynek spodziewał się reakcji BoJ - pomimo werbalnych ostrzeżeń przedstawicieli banku centralnego - bliżej poziomu 80,00 oraz raczej na początku październiku, wraz z początkiem nowego roku fiskalnego.

Reklama

Banki centralnego po dokonaniu interwencji na rynku walutowym mają w zwyczaju wydawać raczej enigmatyczne komunikaty - tym razem było podobnie, stąd wiele aspektów interwencji pozostaje w domysłach inwestorów i analityków. Dealerzy walutowi kwotę interwencji szacują na ok. 20 mld USD. Prawdopodobnie Bank Japonii nie współpracował z innymi bankami centralnymi przy interwencji. Zasadne wydaje się zastanowić, czy interwencja ta okaże się skuteczna w dłuższym terminie.

W środowisku akademickim oraz wśród praktyków rynkowych dość powszechna jest opinia o ograniczonym wpływie interwencji walutowych w dłuższej perspektywie. Często zwraca się uwagę na rodzaj interwencji (sterylizowana i niesterylizowana), a także moment przeprowadzenia transakcji walutowych (jeżeli bank centralny ma zamiar zmienić daną tendencję na rynku FX, przy przeprowadzeniu interwencji w momencie zajścia zdarzeń zmieniających sytuację na globalnym rynku, szanse na powodzenie interwencji są większe ze względu na swego rodzaju efekt synergii). Ostatnim przykładem interwencji na rynku walutowym mającej ograniczone skutki w dłuższym horyzoncie jest sprzedaż franka przez szwajcarski bank centralny. SNB wydał na ten cel 4,2 mld franków, jednak notowania szwajcarskiej waluty zwyżkują do dzisiaj.

Na chwilę obecną inwestorzy w większości przypadków wątpią w długoterminową skuteczność interwencji Banku Japonii. Dzisiaj w czasie sesji azjatyckiej premier Japonii potwierdził, iż w przypadku dalszej aprecjacji jena, zostaną podjęte odpowiednie kroki. Prawdopodobne wydają się kolejne interwencje na rynku walutowym. Jednak większy wpływ na deprecjację japońskiej waluty z pewnością miałoby polepszenie nastrojów na globalnym rynku finansowym (wtedy zarówno jen, jak i frank powinny stracić na wartości) lub bardziej skomasowana (np. w porozumieniu z innymi bankami centralnymi Azji) interwencja walutowa. W najbliższym czasie inwestorzy powiedzą "sprawdzam" i będą chcieli zweryfikować zapewnienia przedstawicieli BoJ, a ponowny test okolic poziomów z interwencji jest prawdopodobnym scenariuszem.

Adam Mizera

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »