Reklama

EUR/PLN szuka równowagi przy 4,55, kurs dolara w ważnym punkcie, funt z potencjałem do odbicia

Otoczenie zewnętrzne sprzyja złotemu. Uspokoiły się globalne rynki długu, na parkietach akcji ustanawiane są rekordy wszech czasów a dolar jest w odwrocie. USD/PLN flirtuje z 3,80, ale zniżki EUR/PLN i GBP/PLN wytraciły impet.

Reklama

Kurs euro ustabilizował się w okolicy 4,55 zł. Bilans ryzyk wskazuje, że za bardziej prawdopodobny aniżeli spadek do 4,50 zł postrzegamy wzrost do 4,60 zł. Podobnie: spodziewamy się podbicia siły przecenionego ostatnio funta i powrotu GBP/PLN w kierunku 5,30.

Reklama

Dzisiejsze ostateczne dane o inflacji odpowiedzą jednoznacznie na pytanie, co stało za podbiciem dynamiki cen konsumenckich w marcu. Presja cenowa dalej będzie się nasilać, w kwietniu do ok. 3,5 proc. a w dalszej części roku powinna przekroczyć 4 proc. Rada Polityki Pieniężnej nic sobie jednak z tego nie robi, utrzymuje, że inflacja ma charakter przejściowy i wynika z czynników będących poza oddziaływaniem polityki pieniężnej. Poważna dyskusja o podwyżkach, do których już sposobią się Węgrzy i Czesi nie rozpocznie się wcześniej niż za rok. Tymczasem NBP dalej łagodzi poprzez zwiększenie skali skupu aktywów. Na wczorajszym przetargu pozyskano papiery o wartości 5,4 mld zł, czyli najwyższej od lata 2020 r., kiedy perspektywy gospodarki były zdecydowanie bardziej niepewne niż obecnie. Obecny kształt polityki pieniężnej NBP jest balastem dla złotego.

Pierwszy wyrok ws. frankowiczów

Dziś zapada pierwszy z trzech wyroków, które mogą zaważyć na sposobie rozwiązania kwestii frankowiczów i wpłynąć na kondycję polskich banków. W czarnym dla bankowego sektora scenariuszu koszt przekroczy w świetle szacunków Komisji Nadzoru Finansowego 230 mld zł. Z punktu widzenia instytucji finansowych i stabilności sektora rozstrzygnięcia są kluczowe, ale z punktu widzenia rynku walutowego kwestia ta uległa pewnemu rozmyciu. Zakładamy, że potencjalna konwersja odbyłaby się przez Narodowy Bank Polski i w ten sposób byłaby neutralna dla wyceny złotego. W tej chwili w oczach władz monetarnych jest ona optymalna i stanowczo wykluczamy chęć wykorzystania sprawy walutowych kredytów hipotecznych do dalszego osłabiania krajowej waluty przez bank centralny.

Na czym polega zatem wspomniane rozmycie? Dzisiejsze posiedzenie odbywać się będzie w niepełnym, siedmioosobowym składzie i nie dotyczy istoty problemu. Początkowo postrzegany jako najistotniejszy wyrok Izby Cywilnej został drugi raz przełożony, tym razem na maj. W rezultacie ważniejszy może okazać się werdykt Trybunału Sprawiedliwości UE zaplanowany na ostatnie dni kwietnia.

Presja na złotego w marcu wynikała w dużej mierze z sytuacji na rynku opcji walutowych związanej ze wzrostem prawdopodobieństwa wystrzału kursu EUR/PLN. Agencje informacyjne donosiły również o znacznym wzroście aktywności w tym segmencie. Dodatkową, istotną rolę w stopniowym osłabieniu złotego odegrała sprzedaż waluty na rynku wymuszona zarządzaniem ryzykiem w transakcjach opcyjnych. Tamte opcje jednak już wygasły, a niepewność dotycząca znaczenia poszczególnych wyroków sprawia, że pozycja nie została odbudowana.

Ostatnia szansa dolara na odbicie

Wczorajsze wystąpienia publiczne kluczowych przedstawicieli Rezerwy Federalnej, w tym Jerome’a Powella, nie były w stanie wesprzeć znajdującego się w odwrocie dolara, USD/PLN spychany jest do 3,80 przez zwyżkę EUR/USD do marcowych szczytów i okrągłej bariery 1,20, która staje się bardzo mocno zagrożona. Szef Fed podkreślił wczoraj, że podwyżka stóp procentowych będzie mogła nastąpić dopiero pewien czas (przyjmujemy, że kilka kwartałów) po wygaszeniu kryzysowego skupu aktywów. W obecnym położeniu to nie inflacja ale dowody jeszcze gwałtowniejszej poprawy koniunktury, niż zakładają optymistyczne prognozy FOMC, mogą skłonić władze do szybszego odcięcia monetarnej kroplówki dynamicznie przyśpieszającej gospodarce.

W tym sensie kluczowa będzie popołudniowa porcja danych z kluczową dynamiką sprzedaży detalicznej na czele. Konsumpcja powinna ruszyć jak z kopyta dzięki poprawie kondycji rynku pracy (odbudowano ponad 900 tys. etatów), ale przede wszystkim za sprawą transferów socjalnych w ramach flagowego pakietu stymulacyjnego (o wartości 1,9 biliona dolarów) Joe Bidena. Jeśli amerykańska waluta nie odzyska rezonu ani po wyższej od oczekiwań inflacji, ani w obliczu diametralnej poprawy kondycji gospodarki, to otwarta będzie droga do jej dalszego osłabienia o ok. 2 proc. W szerszym horyzoncie perspektywy dolara postrzegamy negatywnie (prognozujemy USD/PLN w okolicy 3,55 na koniec roku), ale do ostatniej przeceny podchodzimy z rezerwą. Może okazać się ona nietrwała, biorąc pod uwagę rozbieżność ścieżek gospodarek strefy euro i USA oraz rozczarowujący przebieg programu szczepień na Starym Kontynencie.

Bartosz Sawicki

Dowiedz się więcej na temat: waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »