Reklama

EUR/USD - chwila wytchnienia przed dalszymi spadkami?

Poziom 1,10 mógł się jawić jako mocne i charakterystyczne wsparcie - np. z psychologicznego punktu widzenia, jako "okrągła" liczba. Okazało się jednak, że gracze postanowili wczoraj przetestować niższy poziom, tj. ok. 1,0960.

Powyżej dziesiątki

Test ten odbył się przy pomocy dolnego kwota świecy dziennej, zaś korpus tejże świecy był niewielki. Aktualnie mamy skromną zmienność w pobliżu 1,1020. Obraz na wykresie może sugerować, że doszliśmy do przesilenia - i że teraz, po świecy doji (wczorajszą można tak w przybliżeniu postrzegać), trend się odwróci, albo przynajmniej nastąpi silna korekta. Tak mówiłaby analiza techniczna i w tym momencie powinniśmy patrzeć na opór przynajmniej przy 1,1070.

Scenariusz ten może się potwierdzić jako korekta - to akceptujemy - ale niekoniecznie jako zmiana ogólnej tendencji, panującej od końcówki stycznia. Fundamenty bowiem mogą przemawiać za osłabianiem euro w dłuższym terminie - rzędu kilku tygodni i miesięcy. To znaczy: 10 marca powinien w dużej mierze określić sens takiego osłabiania. Pytanie, czy i w jaki sposób, jak mocno, Mario Draghi poluzuje politykę EBC, manipulując stopami procentowymi. Rynek zakłada, że taki ruch się odbędzie i że warto w związku z tym wyprzedzać go, osłabiając euro, co ostatnio widzimy. Możliwe zatem, że to nie koniec spadków głównej pary, a ewentualne korekty będą skromne.

Reklama

Dziś w programie: niemiecka inflacja HICP (o 8:00), PKB Hiszpanii (o 9:00), szwajcarskie dane o produkcji przemysłowej i zamówieniach przemysłowych (o 9:15), PKB Wielkiej Brytanii za IV kw. (o 10:30; to temat ważny dla GBP\USD czy GBP\PLN, na obu tych parach ostatnio mocno słabnie funt, co ma swój powód w obawach o Brexit), inflacja HICP Eurolandu (o 11:00), zamówienia w USA (o 14:30). Poza tym wypowiedzą się D. Lockhart (o 14:15) i J. Williams (o 18:00), obaj reprezentujący Fed.

Co w Polsce?

W kalendarium nie ma dziś polskich danych makro, nasza waluta będzie więc zależeć od czynników ogólnych i przełożeń z EUR/USD. Na USD/PLN mamy 3,9640 i niewykluczone, że zbliżamy się do poziomów dobrych do zakupów dolarowych. Teoretycznie jednak, jeśli spojrzymy na rodzącą się linię trendu - łączącą dołki z 11, 19 i 22 lutego - możliwe byłoby zejście jeszcze niżej, do 3,9480 - 3,95. Zapewne stanie się tak, jeśli eurodolar dokona lekkiej korekty, jeśli jednak gracze będą znów próbowali umacniać dolara, to złoty będzie tracił. Co więcej, zakładamy, że generalnie w przyszłości rzędu kilkunastu dni - takie umocnienie tak czy inaczej nastąpi.

Na EUR/PLN notujemy 4,3690. Wytworzyło się wsparcie na minimach lokalnych rzędu 4,3560, a ogólnie notowania od 9 lutego podążają w rytmie tendencji spadkowej. Jeśli faktycznie EUR/USD pójdzie jeszcze trochę w górę, to tymczasowo stracimy do euro, ale generalny obraz nie jest zły (czyli odwrotnie niż na USD/PLN).

Jeśli chodzi o Azję, to mamy spadek w Szanghaju na giełdzie o ok. 2,8 proc. aktualnie. Nikkei jest na plusie, ale jednak Chiny mogą niepokoić. Ropa crude jest po ok. 31,9 dolara za baryłkę. Wciąż aktualna jest tendencja wzrostowa, widoczna od 11 lutego, ale maksima z 22 lutego były zbliżone już do tych z końca stycznia i niewykluczone, że ów opór już zadziałał.

Tomasz Witczak

FMC Management

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »