Reklama

EUR/USD dotarł w okolice 1,1160

Kilkanaście minut temu para EUR/USD osiągnęła poziom 1,1163, co w zasadzie domyka lukę jaka pojawiła się pomiędzy zamknięciem z piątku, a otwarciem z niedzieli.

Grecki dramat nie wygląda tak źle, jakby mógł. Wprawdzie szef Komisji Europejskiej przyznał, że nie ma żadnych nowych propozycji dla Greków, ale jest otwarty do rozmów - Juncker liczy na to, że zostaną one wznowione po niedzielnym referendum, w którym Grecy mogą opowiedzieć się za reformami. Powtórzył, to co było już wiadome od wczoraj - wierzyciele nie upierają się już przy kontrowersyjnych cięciach emerytur i wynagrodzeń, które kategorycznie odrzucała Syriza. Rewolucyjną opinią ze strony Junckera może być jednak to, że nie wyklucza on rozmów nt. redukcji greckiego długu od jesieni. Nie wiadomo jednak, jak miałoby to wyglądać (obligacje perpetualne?). W podobnie pojednawczym tonie - jesteśmy cały czas gotowi do rozmów z Grekami - wypowiadała się też kanclerz Merkel. Jak na to odpowie Cipras? Wątpliwe, aby zrezygnował z niedzielnego referendum - to jego taktyka polityczna obliczona na osłabienie silnej, skrajnie lewicowej frakcji w Syrizie - pytanie, jednak czy nie będzie chciał jeszcze bardziej nacisnąć na wierzycieli w kwestii przyspieszenia rozmów o redukcji długu. Problem jednak w tym, że teraz to już czas zaczyna grać na jego niekorzyść. ECB raczej nie zwiększy już skali limitów w ramach ELA, a greckich banków nie da się zamknąć na kilka tygodni. Tym samym w przyszłym tygodniu powinny być wznowione rozmowy z wierzycielami. Inaczej sytuacja może wymknąć się greckim władzom spod kontroli. Inna sprawa, to że ich deadline to 20 lipca, kiedy to przypadają duże płatności na rzecz Europejskiego Banku Centralnego.

Reklama

Opublikowane dzisiaj dane ze strefy euro były słabsze. O tym, że indeks nastrojów gospodarczych nieco spadł w czerwcu (103,5 pkt.) pisaliśmy już wcześniej. Większy niepokój budzą niższe od zakładanych dane nt. inflacji w Niemczech (wskaźnik HICP spadł w czerwcu nieoczekiwanie o 0,2 proc. m/m, a w ujęciu rocznym zmalał do 0,1 proc. r/r). Pytanie, jak będą wyglądać jutrzejsze szacunki dla całej strefy euro, ale to sygnał, że kwestia wyraźniejszego oddalenia widma zbyt niskiej inflacji nie została jeszcze przez ECB załatwiona. Na dłuższą metę nie jest to korzystne dla euro.

Z USA napłynęły dzisiaj tylko mało znaczące dane nt. podpisanych umów kupna domów - w maju ich dynamika była słabsza od oczekiwań i wyniosła 0,9 proc. m/m. Kluczowe dane tego tygodnia dopiero przed nami - jutro mamy Chicago PMI i indeks zaufania konsumentów Conference Board, w środę ADP i ISM dla przemysłu, a w czwartek wyliczenia Departamentu Pracy. Dobre dane mogą wesprzeć dolara, chociaż nie wpłyną na kwestię oczekiwań, co do terminu pierwszej podwyżki stóp przez FED - grudzień.

W rannym komentarzu nt. EUR/USD zwracaliśmy uwagę, że może być trudno o wyraźne wyjście ponad poziom 1,1160, który jak się okazało został osiągnięty w ciągu kolejnych godzin. I wydaje się, że należy ten scenariusz podtrzymać. W kwestii Grecji nic nowego przed niedzielnym referendum się nie dowiemy, euro może być pod presją słabszych danych nt. czerwcowej inflacji, a dolara mogą wesprzeć lepsze odczyty makro w najbliższych dniach. Niewykluczone, że notowania będą celować teraz w okolice 1,1050, gdzie można wyznaczyć mocne wsparcia.

Marek Rogalski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »