EUR/USD powyżej 1,12

Dane, które napłynęły popołudniu z USA były mieszane. Cotygodniowe bezrobocie wyniosło 277 tys. wobec oczekiwanych 272 tys., chociaż średnia 4-tygodniowa odbiła już do 271,5 tys. z 266 tys. (negatywny sygnał).

Dane, które napłynęły popołudniu z USA były mieszane. Cotygodniowe bezrobocie wyniosło 277 tys. wobec oczekiwanych 272 tys., chociaż średnia 4-tygodniowa odbiła już do 271,5 tys. z 266 tys. (negatywny sygnał).

Dobre były natomiast dane nt. sprzedaży domów na rynku wtórnym, która wzrosła w lipcu o 2,0 proc. m/m do 5,59 mln z 5,48 mln po korekcie w czerwcu. Negatywnie zaskoczyły natomiast tzw. wskaźniki wyprzedzające Conference Board, które spadły w lipcu o 0,2 proc. m/m. W górę skoczył jednak indeks aktywności w Filadelfii - do 8,3 pkt. w sierpniu z 5,7 pkt. w lipcu. Ogólnie rzecz biorąc nie otrzymaliśmy dzisiaj danych, które mogłyby szczególnie przemawiać za dolarem. Zwłaszcza, że widoczne są jeszcze echa opublikowanych wczoraj zapisków z posiedzenia Fed, po których rynek ograniczył prawdopodobieństwo wrześniowej podwyżki stóp to zaledwie trzydziestu kilku procent.

Reklama

W efekcie słabnący dolar doprowadził do wybicia się EUR/USD ponad 1,12. Jednocześnie doszło do naruszenia ostatniego maksimum przy 1,1213. We wcześniejszym raporcie zwracaliśmy uwagę, że trwałe wybicie ponad 1,1215 może dać argumenty do kontynuacji zwyżki w rejon 1,14, gdzie ostatnio byliśmy w połowie czerwca. Najbliższy ważny poziom można wyznaczyć przy 1,1275-80. W przypadku powrotu poniżej 1,1215 ważne będzie wybronienie wsparcia przy 1,1155-65.

Marek Rogalski

DM BOŚ S.A.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »