Reklama

Euro/dolar czeka na impuls, złoty na RPP

Na rynku głównej pary walutowej wciąż niewielkie zmiany. Euro/dolar nadal notowany jest w okolicach poziomu 1,30 USD do którego spadł po rozczarowujących wynikach wyborów parlamentarnych we Włoszech.

Od piątku wspólna waluta oscyluje w przedziale 1,297-1,308 USD.

Reklama

Wtorek był dniem "przerwy" w obradach banków centralnych zaplanowanych na ten tydzień, stąd uwaga inwestorów skierowana została na kolejne publikacje makroekonomiczne. W rezultacie tuż po otwarciu sesji euro umacniało się wobec dolara dzięki nieco lepszym od spodziewanych danym ze strefy euro i ograniczaniu przez część inwestorów oczekiwań dotyczących cięć stóp przez Europejski Bank Centralny (ECB). Jak się okazało wskaźnik PMI aktywności w sektorze usług, choć spadł w Eurolandzie w lutym do 47,9 pkt z 48,6 pkt w styczniu, jego poziom okazał się jednak wyższy od prognozowanego przez rynek 47,3 pkt. Co więcej skala spowolnienia była najsłabsza od dziewięciu miesięcy. Dalszą poprawę pokazały też niemieckie wskaźniki - m.in. finalny PMI dla sektora usług, który wzrósł do 54,7 pkt. Nastroje poprawiły ponadto dane sprzedażowe. W styczniu sprzedaż detaliczna w strefie euro spadła o 1,3% r/r (+1,2% m/m), podczas gdy rynek obawiał się spadku o 2,9% r/r (0,2% m/m).

W rezultacie jeszcze przed południem kurs EUR/USD wzrósł do 1,3075. Z technicznego punktu widzenia nie została jednak tknięta ważna strefa oporów rozciągająca się pomiędzy 1,308-1,310 USD, co wywołałoby korektę na rynku. Nadal bowiem daje o sobie znać presja wyniku wyborów we Włoszech, które mogą nie pozwolić na utworzenie stabilnego rządu, a jak pokazały ostatnie dni rynek euro/dolara najwyraźniej potrzebuje impulsu o znaczeniu porównywalnym właśnie z owymi wyborami, czy też z wcześniejszymi doniesieniami o możliwym zakończeniu trzeciej rundy luzowania polityki pieniężnej w Stanach Zjednoczony (QE3), by móc wyrwać się z obecnej konsolidacji.

A może to rynek akcji stanie się motorem wzrostów notowań wspólnej waluty? Wczoraj na Wall Street wydarzeniem dnia było ustanowienie przez indeks Dow Jones nowego rekordu wszechczasów. Nieźle radziły sobie też pozostałe wskaźniki: S&P500 osiągnął największą wartość od 31 października 2007 roku (do historycznego maksimum brakuje mu jedynie 22 pkt), zaś Nasdaq odnotował drugi pod względem skali wzrost od 2 stycznia osiągając najwyższą wartość od listopada 2000 roku. W tej chwili trudno jest tylko odpowiedzieć sobie na pytanie: czy sytuacja na parkietach to wynik zalewania systemu pieniędzmi Fed, czy wiary, że amerykańska gospodarka wychodzi już na prostą? A może obydwu czynników? Niepewność tę rozwieją zapewne najbliższe miesiące.

Dzisiaj poznamy kolejne, ważne dla rynków dane makroekonomiczne, m.in. ostateczne dane o PKB strefy euro w IV kwartale 2012 roku, zaś w USA opublikowany zostanie raport ADP z rynku pracy?za luty oraz dane o zamówieniach w przemyśle za styczeń. Wieczorem Fed opublikuje dodatkowo raport o stanie gospodarki, tzw. Bezową Księgę. Pozytywne odczyty prawdopodobnie (jak to miało miejsce we wtorek) zdopingują graczy do kupowania akcji, co w konsekwencji może znaleźć przełożenie na notowania euro/dolara.

Wtorek nie zmienił też technicznego obrazu rynku złotego, para EUR/PLN wciąż pozostaje bowiem w lekkim trendzie spadkowym testując dzisiaj z rana wsparcie na 4,12. Wczoraj rozpoczęło się dwudniowe posiedzenie RPP. Jak wynika z publikacji w Monitorze Sądowym i Gospodarczym z dnia 5 marca w styczniu za obniżką stóp procentowych o 25 pb głosowało dziewięciu obecnych na posiedzeniu członków RPP. Na tym samym posiedzeniu dwóch członków głosowało za wnioskiem o redukcję stóp procentowych o 50 pb (Andrzej Bratkowski i Elżbieta Chojna-Duch), a za 125 pb głosował Andrzej Bratkowski. Zyta Gilowska nie była obecna na styczniowym posiedzeniu Rady. W marcu rynek zakłada obniżkę stóp o kolejne 25 pkt bazowych (do 3,5%) i ostrzejszą retorykę podczas konferencji, zapowiadającą przerwę w cyklu. Trudno bowiem sobie wyobrazić, by Rada zamknęła furtkę do ewentualnych dalszych dostosowań polityki monetarnej do sytuacji w gospodarce. Słabość gospodarki wciąż zdradza chociażby rynek pracy, a wysokie bezrobocie, słaby popyt wewnętrzny i oczekiwana niska inflacja to ważne argumenty przemawiające za dalszym obniżaniem stóp procentowych. Co więcej, jeśli ECB zdecyduje się na obniżki stóp (czego rynek nie wyklucza), RPP znajdzie się pod silną presją, aby dalej luzować politykę monetarną. Jesli dzisiaj zapadnie decyzja o kolejnej obniżce kosztu pieniądza złoty osłabi się, choć deprecjacja naszej waluty nie powinna być ani długa, ani zbyt głęboka. Oczekujemy, że w średnim horyzoncie PLN będzie pozostawał pod ochronnym płaszczykiem trybu wait and see.

Joanna Bachert

Niniejszy materiał ma charakter wyłącznie informacyjny oraz nie stanowi oferty w rozumieniu ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks Cywilny. Informacje zawarte w niniejszym materiale nie mogą być traktowane, jako propozycja nabycia jakichkolwiek instrumentów finansowych, usługa doradztwa inwestycyjnego, podatkowego lub jako forma świadczenia pomocy prawnej. PKO BP SA dołożył wszelkich starań, aby zamieszczone w niniejszym materiale informacje były rzetelne oraz oparte na wiarygodnych źródłach. PKO BP SA nie ponosi odpowiedzialności za skutki decyzji podjętych na podstawie informacji zawartych w niniejszym materiale.

Dowiedz się więcej na temat: spadł | impuls

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »