Reklama

Euro i złoty wracają do trendu wzrostowego

Kalendarz makroekonomiczny pozbawiony ważnych publikacji oraz brak sesji w Stanach Zjednoczonych (Dzień Luthera Kinga) sprawiły, że pierwsza sesja tygodnia upłynęła pod znakiem niskiej zmienności.

Na rynku euro/dolara notowania wspólnej waluty pozostawały stabilne, w przedziale 1,263-1,2690. Tym samym przez większą cześć poniedziałkowego handlu kurs EUR/USD utrzymywał się lekko powyżej 17-miesięcznego minimum. Dopiero podczas handlu w Azji główna para walutowa przełamała opór na 1,27 i dzisiaj i od rana oscyluje wokół 1,275 USD.

Reklama

W tym tygodniu w centrum uwagi inwestorów ponownie może znaleźć się Grecja. Do Aten wracają obserwatorzy EBC, KE i MFW. W ostatnim czasie pod adresem Grecji kierowano wiele krytycznych uwag, a dodatkowo nadal nierozwiązana pozostaje kwestia umorzenia długu przez inwestorów prywatnych (w ubiegły piątek zostały w tej sprawie zerwane negocjacje). W poniedziałek, premier Grecji Lucas Papademos wyraził swoje nadzieje na szybkie wypracowanie kompromisu w sprawie redukcji zadłużenia Grecji przez prywatnych inwestorów. Rynek oczekuje, że decyzja zostanie podjęta do końca tego tygodnia. Ważą się więc losy kolejnej transzy pomocowej dla Aten, bez której Grecji w najbliższym czasie może zagrozić niewypłacalność.

Spokój panujący na globalnym rynku walutowym sprzyjał rodzimej walucie. W poniedziałek złoty skorzystał z porannego odbicia na euro/dolarze i umocnił się względem głównych walut. Kurs EUR/PLN przebił ważne wsparcie na poziom wsparcia na 4,40 i zbliżył do wartości 4,38. Para USD/PLN obniżyła się natomiast do 3,44. Jeszcze pod koniec ubiegłego tygodnia, w reakcji na decyzję S&P główne pary walutowe na rynku złotego oscylowały w okolicach odpowiednio: 4,47 dla euro i 3,50 dla dolara. Przy braku dalszego wzrostu awersji do ryzyka kurs EUR/PLN ma szanse na udany test wsparcia na 4,38 a następnie 4,35 (choć raczej nie w tym tygodniu). Ewentualne osłabienie naszej waluty nie powinno być silniejsze niż do 4,45 maksymalnie 4,50 za euro w najbliższych dniach.

Zdaniem zarządzających portfelami europejskich funduszy obligacji BlackRock złoty jest obecnie niedowartościowany. A zatem, jeśli sytuacja na zewnątrz Polski nie pogorszy się, a rząd Donalda Tuska będzie konsekwentnie prowadzał reformy, warto będzie kupować polskie aktywa, w tym złotego. Wiele niebezpieczeństw związanych z przyszłością strefy euro i światowej gospodarki zostało bowiem już przez inwestorów zdyskontowanych, więc zakupy aktywów tradycyjnie postrzeganych jako bardziej ryzykowne mogą przynieść atrakcyjny zysk, a Polska wygląda bardzo dobrze na tle regionu pod tym względem.

Joanna Bachert, Departament Skarbu PKO Banku Polskiego

Niniejszy materiał ma charakter wyłącznie informacyjny oraz nie stanowi oferty w rozumieniu ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks Cywilny. Informacje zawarte w niniejszym materiale nie mogą być traktowane, jako propozycja nabycia jakichkolwiek instrumentów finansowych, usługa doradztwa inwestycyjnego, podatkowego lub jako forma świadczenia pomocy prawnej. PKO BP SA dołożył wszelkich starań, aby zamieszczone w niniejszym materiale informacje były rzetelne oraz oparte na wiarygodnych źródłach. PKO BP SA nie ponosi odpowiedzialności za skutki decyzji podjętych na podstawie informacji zawartych w niniejszym materiale.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »