Reklama

Euro na forexie o poranku

W nocy napłynęły dane makro z Japonii. Eksport za luty miał wzrosnąć w skali rocznej - według prognoz - o 10,6 proc., faktycznie wykonany został ruch o 11,3 proc. Import miał zwyżkować o 0,6 proc. r/r, było 1,2 proc. A zatem realne wyniki okazały się lepsze od przewidywań.

Co słychać?

Reklama

Para dolar-jen pozycjonuje się na 111,368, gdy piszemy te słowa. Od 10 marca idzie w dół, jen się wzmacnia, wtedy bowiem notowano 115,50 w szczycie. A co z eurodolarem?

Otóż tu mamy 1,0810. Wczorajsze szczyty wypadły nieco wyżej, ale dopuszczamy możliwość, że jeszcze zostaną przekroczone. Jakąś pokusą może być wizja testu linii spadkowej, która biegnie przez maksima z 3 maja i 18 sierpnia, a za kilka dni przebiegać będzie mniej więcej przy 1,0850, gdzie jest też minimum z 25 października. Czy wówczas eurodolar odbije na południe, potwierdzając generalny trend spadkowy? Jest na to pewna szasna. To prawda, że scenariusz trzech podwyżek stóp w USA na rok 2017 jest mocno wyceniony, ale jednak jest to scenariusz zacieśniania. Poza tym wszelkie głosy o wdrożeniu zacieśniania w Strefie Euro są na razie tylko pogłoskami. Prócz tego dolar od początku marca idzie w górę, zatem czas na korektę. Tym niemniej my podejrzewamy, że najbardziej przysłużyłaby się dolarowi właśnie sytuacja, w której wizja trzech podwyżek (czyli jeszcze dwóch, po marcowej) stanęłaby pod znakiem zapytania, a następnie znów zaczęła okresami nabierać mocy. Bo właśnie to generowałoby zmienność i próby dyskontowania ostrzejszej polityki Fed.

Wczoraj wypowiedział się Neel Kashkari, obecnie etatowy gołąb Fed. W marcu głosował przeciwko podwyżce - jako jedyny w FOMC. Faktem jest jednak, że jego opinia jest dość odosobniona, tak jak rok temu nieco odosobnione były przez długi czas hasła Esther George (jastrzębie).

O 10:00 mamy dziś bilans płatniczy Eurolandu za styczeń, o 12:00 w USA tygodniową dynamikę liczby wniosków o kredyt hipoteczny. O 14:00 poznamy indeks cen nieruchomości FHFA ze Stanów, a w Polsce wskaźniki koniunktury gospodarczej i konsumenckiej (acz na ogół nie wstrząsają one walutą). O 15:00 kolejne dane z USA: sprzedaż domów na rynku wtórnym.

Co w Polsce?

O polskich danych makro z GUS wspomnieliśmy jeszcze w pierwszej sekcji raportu. Warto przypomnieć, że ostatnio zawiodły wieści o produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej, ale z drugiej strony bank Barclays poprawił nam perspektywy dynamiki PKB.

Na obu parach, które zwykle badamy - euro-złotym i USD/PLN - rozbito już od góry do dołu tendencje konsolidacyjne. W przypadku EUR/PLN było to również ostateczne pożegnanie z trendem wzrostowym (21-22 września 2015, 4 kwietnia 2016, jeśli chcieć łączyć minima). Dla złotego być może otwiera się nowa perspektywa, choć na dolar-złotym naturalna byłaby teraz korekta wzmocnienia naszego orła.

Nawiasem mówiąc, można na tej parze wyznaczyć linię trendu poprzez dołki z połowy maja 2015, następnie początku kwietnia 2016 i połowy sierpnia. Jest ona odpowiednikiem linii z euro-złotego, tylko że tamta została pokonana, a tutaj jest jeszcze trochę miejsca do niej. Tym samym para dolarowo-złotowa mogłaby zejść gdzieś do 3,90 - 3,92 w ciągu kilku czy kilkunastu dni. I dopiero wtedy mielibyśmy autentyczny, mocny test sytuacji.

Tomasz Witczak

FMC Management

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »