Reklama

Euro nie skorzystało z giełdowych wzrostów

Przez znaczną cześć dzisiejszej sesji eurodolar nie wykazywał się większą aktywnością. Poranna próba zejścia na niższe poziomy zatrzymana została blisko obszaru wsparcia na 1,2745 - 1,2750, po czym nastąpił powrót do poziomu 1,2775. Wokół tej wartości kurs konsolidował się aż do wczesnego popołudnia.

Do kontynuowania wzrostów nie przekonały byków dobre nastroje jakie panowały na europejskich parkietach. Inwestorzy woleli wstrzymywać się z większymi decyzjami z uwagi na puste kalendarium makroekonomiczne oraz z powodu obaw o nowe doniesienia jakie mogły napłynąć ze strony polityków. Poza tym utrzymująca się niepewność wokół przyszłości Grecji, nadal wysokie rentowności hiszpańskich papierów dłużnych wymieszane z obietnicami państw G8 na temat powrotu do stymulowania wzrostu, czy obietnicą wyemitowania euroobligacji podnosiła poziom niezdecydowania.

Dopiero w miarę zbliżania się do sesji amerykańskiej próbę rozruszania notowań podjęła strona podażowa. Kurs eurodolara zniżkował do poziomu 1,2728 naruszając tym samy wspomnianą wyżej strefę oporu. Impet zejścia nie był jednak zbyt silny i kurs dotarł do połowy korpusu piątkowej świecy wzrostowej, po czym zaczął się nieco cofać. Poprawie sentymentu sprzyjało dodatnie otwarcie sesji na Wall Street.

Reklama

Dane z polski blisko oczekiwań

Lepsze nastroje na rynkach giełdowych oraz spokój panujący na notowaniach eurodolara sprzyjały dziś rodzimej walucie. Na początku cena dolara oscylował na poziomie wsparcia ustanowionego na 3,40. W miarę rozkręcania się handlu na Starym Kontynencie koszt zakupu amerykańskiej waluty obniżył się do poziomu 3,38, blisko którego pozostawał niemal przez całą sesję. Podobnie sytuacja kształtowała się na rynku pary EUR/PLN, której kurs w pierwszych taktach sesji dotarł do wsparcia na 4,33. Poziom ten nie okazał się jednak zbyt dużą przeszkodą i w okolicy połowy sesji za euro trzeba było zapłacić 4,3175 zł, co stanowiło intra-sesyjne minimum.

Bez wpływu na zachowanie złotego pozostała publikacja danych makroekonomicznych dotyczących polskiej gospodarki. Dynamika produkcji przemysłowej w ujęciu rok do roku okazała się bliska oczekiwaniom i wyniosła 2,9% r/r. Widać zatem, że po mocnym spadku w marcu nastąpiło lekkie ożywienie. Martwić może silny spadek w ujęciu miesiąc do miesiąca, który wyniósł -7,5%. Jest to jednak spowodowane czynnikami sezonowymi m.in. mniejszą liczba dni roboczych w kwietniu, jak i zmniejszeniem się zapotrzebowania na energię ze strony gospodarstw domowych. Po udanej pierwszej części sesji londyńskiej druga przyniosła cofnięcie. Mocniejsze ruch na południe w wykonaniu eurodolara spowodowały, że ceny zagranicznych walut odbiły do góry. Nie były to jednak silne wzrosty i w okolicy godziny 15:45 za dolara płacono 3,40 zł, natomiast euro kosztowało 4,3330 zł.

Michał Mąkosa

Dowiedz się więcej na temat: waluty | wzrosty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »