Reklama

Euro odrabia straty

Piątkowe dane z amerykańskiego Departamentu Pracy nie wpłynęły znacząco na notowania eurodolara.

Wspólna waluta straciła nieco na wartości na korzyść amerykańskiego pieniądza, lecz ograniczona w dużym stopniu aktywność inwestorów przełożyła się na zmniejszenie skali reakcji. Z podobnym scenariuszem mieliśmy do czynienia podczas poniedziałkowej sesji. Podczas handlu azjatyckiego niedźwiedzie znów pokazały swoją przewagę i kurs powrócił na ostatnie minima. Byki nie zamierzały jednak zbyt łatwo oddawać rynku i w ciągu notowań na Starym Kontynencie próbowały systematycznie odrabiać straty. Nieobecności jednak większości europejskich inwestorów z powodu święta sprawiło, że notowania poruszały się dość mozolnie. Poprawa nastąpiła dopiero podczas sesji nowojorskiej. Uczestnicy handlu zza oceanu wykorzystali płytkość rynku i przepchnęli notowania powyżej poziomu 1,31. Intra-sesyjne maksimum wypadło na poziomie 1,3135. Zostało ono jednak poprawione w nocy z poniedziałku na wtorek, ale zaledwie o 10 pipsów. Jak na razie może się zdawać, że to wszystko na co było stać kupujących. Nasilające się w ostatnim czasie problemy w Hiszpanii, które negatywnie przekładają się na nastroje inwestorów skutecznie podnoszą poziom awersji do ryzyka. Jego złagodzeniu nie będzie sprzyjać ubogie w tym tygodniu kalendarium makroekonomiczne. Brak danych może sprawić, że uwaga handlujących bardziej będzie się skupiać na bieżących informacjach, a tych raczej nie zabraknie. Zbliżające się wybory w Grecji oraz walka krajów z Półwyspu Iberyjskiego o utrzymania zaufania rynków finansowych może dostarczać wielu ciekawych impulsów.

Krajowy rynek blisko korekty

Reklama

Poniedziałkowy w miarę spokojny handel na rynku eurodolara nie przełoży się na krajowy rynek walutowy. Mimo nieobecności polskich bankierów z powodu święta, złoty był dość mocno wyprzedawaną walutą. Nie najlepszy sentyment panujący na zagranicznych rynkach, zwłaszcza po słabszych danych makro z amerykańskiego rynku pracy skutecznie podnosił notowania par złotowych. Poprzez to kursy zbliżyły się do istotnych poziomów oporu, w między czasie testując ostanie maksima. Cena euro na zakończenie poniedziałkowej sesji londyńskiej oscylowała blisko wartości 4,1840. W tym samym czasie za amerykańskiego dolara trzeba było zapłacić 3,2030. Po takim zachowaniu można wnioskować, że dalsze pogarszanie się klimatu inwestycyjnego na świecie może doprowadzić do rozwinięcia się korekty na krajowym rynku. Do tego jednak potrzebne by było sforsowanie istotnych oporów. Te jednak jak na razie stawiają skuteczny opór. Od początku wtorkowych notowań złoty próbuje zyskiwać na wartości. O godzinie 8:40 kurs pary USD/PLN oscylował wokół wartości 3,1760, natomiast EUR/PLN na 4,1655. Jednak bliskości istotnych poziomów, w połączeniu ze słabszymi nastrojami może skłaniać do podjęcia próby dalszej deprecjacji rodzimej waluty w najbliższym czasie.

Puste kalendarium

Wtorkowe kalendarium makroekonomiczne nie zawiera żadnych istotnych publikacji makroekonomicznych.

Michał Mąkosa

Biznes INTERIA.PL jest już na Facebooku. Dołącz do nas i bądź na bieżąco z informacjami gospodarczymi

Dowiedz się więcej na temat: straty | euro

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »