Reklama

Euro pod presją danych makroekonomicznych

Środową sesję na rynku głównej pary walutowej rozpoczęliśmy od dalszego umocnienia dolara wobec euro będącego reakcją rynku na mocno negatywnie zaskakujące dane z Niemiec. Zamówienia w przemyśle naszych zachodnich sąsiadów spadły w czerwcu o 3,2 proc. m/m wobec spadku o 1,6 proc. miesiąc wcześniej. Rynek liczył na wzrost o 1,1 proc. Dane nie pozostały też bez wpływu na notowania naszej waluty, gdyż spadek zamówień w niemieckim przemyśle (szczególnie zagranicznych) nie wróży dobrze polskiemu przemysłowi.

W ciągu dnia deprecjacja zarówno euro jak i złotego nasilała się (w pewnym momencie kurs EUR/PLN wzrósł do ponad 4,215 - najwyższego poziomu od kwietnia), a impuls do ruchu dały m.in. słabe dane z Włoch. Jak podał tamtejszy urząd statystyczny ISTAT PKB Włoch w 2q14 skurczyło się o 0,2 proc., co oznacza, że gospodarka znalazła się w technicznej recesji po raz trzeci od wybuchu kryzysu gospodarczego w 2008 roku. W 1q14 dynamika PKB Włoch obniżyła się o 0,1 proc.

Zwiększony niepokój na rynkach ponownie nasilać zaczęła też Ukraina, co obok diametralnie różnej sytuacji gospodarczej w USA i strefie euro utrzymuje popyt na aktywa bezpieczne, istotnie obciążając rynki EM. Temat potencjalnej interwencji Rosji na Ukrainie powrócił na pierwsze strony agencji informacyjnych we wtorek po południu, po tym jak minister Radosław Sikorski zaczął mówić o rosyjskich siłach, które mają wywierać presję lub przypuścić inwazję na Ukrainę. Wczoraj NATO doniosło zaś, że Rosja gromadzi gotowych do walki żołnierzy przy wschodniej granicy Ukrainy. Wkroczenie regularnymi jednostkami na teren Ukrainy (choć byłoby przedstawione jako interwencja pokojowa, czy humanitarna) spowodowałoby eskalację konfliktu i zapewne takiego scenariusza obawiają się inwestorzy.

Reklama

W czwartek najważniejszym wydarzeniem dnia będzie posiedzenie EBC i wieńcząca je konferencja prasowa M. Draghiego. Praktycznie od początku tygodnia rynek eurodolara gra pod gołębi komentarza prezesa. Biorąc pod uwagę wydźwięk danych napływających ostatnio na rynek (dzisiaj rano poznaliśmy jeszcze produkcję przemysłową dla Niemiec: w czerwcu wzrost o 0,3 proc. m/m wobec oczekiwanego +1,3 proc.) jest to bardzo prawdopodobne i jeśli tak się stanie oczekiwać należy dalszej, wyraźnej przeceny euro wobec dolara w kierunku psychologicznego poziomu 1,30 USD. Gdyby jednak M. Draghi nie dał nowych wytycznych, co do niestandardowych działań i wciąż utrzymywał retorykę wypowiedzi z czerwca i lipca, nie wykluczamy krótkotrwałej korekty ostatnich zmian na rynku.

Po wybiciu ponad opór na 1,3444 USD (szczyt z 1/08) celem stałby się poziom 1,3485-1,35 USD za euro. Dane z USA (tyg. raport z rynku pracy) nie powinny istotnie wpłynąć na decyzje (o ile będą zgodne z oczekiwaniami), choć potwierdzą zapewne, że sytuacja w tym sektorze poprawia się.

Joanna Bachert

Niniejszy materiał ma charakter wyłącznie informacyjny oraz nie stanowi oferty w rozumieniu ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks Cywilny. Informacje zawarte w niniejszym materiale nie mogą być traktowane, jako propozycja nabycia jakichkolwiek instrumentów finansowych, usługa doradztwa inwestycyjnego, podatkowego lub jako forma świadczenia pomocy prawnej. PKO BP SA dołożył wszelkich starań, aby zamieszczone w niniejszym materiale informacje były rzetelne oraz oparte na wiarygodnych źródłach. PKO BP SA nie ponosi odpowiedzialności za skutki decyzji podjętych na podstawie informacji zawartych w niniejszym materiale.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »