Reklama

Eurodolar, inflacja i inne tematy

Podano dziś o 14:30 - zgodnie z harmonogramem - amerykańskie dane na temat wrześniowej inflacji CPI. Rezultaty to -0,2 proc. m/m (tak jak mówiła prognoza) oraz 0,0 proc. r/r (a tu spodziewano się -0,1 proc.). Inflacja bazowa r/r wyniosła 1,9 proc. wobec założenia 1,8 proc.

Indeks NY Empire State wypadł arcy-słabo, bo z -14,67 pkt (wynik wrześniowy) wzrósł w październiku tylko do -11,36 pkt (a nie do -8 pkt, na co liczono). Gracze jednak zapewne bardziej patrzyli na inflację, a także na tygodniowe dane o liczbie wniosków o zasiłek. Tych wniosków było tylko 255 tys., mniej niż się spodziewano, a z perspektywy rynku pracy to dobry wynik.

Takie odczyty spowodowały spadki eurodolara, tj. wzrost wartości dolara. Tak naprawdę sądzimy, że po mizernych payrollsach, niespecjalnie przebojowych wskaźnikach PMI, słabej sprzedaży detalicznej i kiepskich odczytach z Chin - to, co widzieliśmy dziś, to zbyt mało, by Fed naprawdę podniósł stopy w grudniu, tym niemniej potwierdza się to, co mówiliśmy. To znaczy: że pogłoski o takiej możliwości, nadzieje i podejrzenia będą się jeszcze pojawiały.

Reklama

I tak eurodolar poszedł w stronę 1,1365-76, choć przecież rankiem był niemal przy 1,15. Zobaczymy teraz, co dziś powiedzą Dudley, Williams i Mester, a także jak jutro wypadną dane z USA o produkcji przemysłowej tudzież indeks Instytutu Michigan. Na razie znamy jeszcze indeks Fed z Filadelfii - i ten wypadł, podobnie jak NY Empire State, słabo. Wynik to -4,5 pkt w miejsce prognozy -2 pkt. Ostatecznie nie można więc powiedzieć, że wszystkie dane są bezwzględnie przekonujące, być może więc to, co widzimy na głównej parze to w większej mierze spekulacja i wykorzystanie pretekstu do technicznej korekty niż jakaś faktyczna, długotrwała zmiana. Okolice 1,1340-50 mogą być wsparciem. Niżej można rozważać 1,1260-70, ale to już nie program na dziś.

Co u nas?

Inflacja CPI w Polsce wyniosła -0,3 proc. m/m za wrzesień, a także -0,8 proc. r/r. Deflacja roczna wpisała się więc w prognozę, miesięczna była nieco głębsza (zakładano -0,2 proc.).

Na EUR/PLN słabnący trend wzrostowy, trwający od drugiej połowy kwietnia, dostał kolejny impuls - raczej ze względu na eurodolara - i kurs wraca ponad 4,23.

Na USD/PLN notujemy 3,7180, nieznacznie wyżej - ok. 3,7230-40 - można rozpoznać lokalny opór, co do którego sądzimy, że na razie powinien wytrzymać.

Rentowność polskich obligacji 10-letnich to 2,68 proc., jest niska - ale jednak wyższa niż notowane kilka dni temu wartości rzędu 2,6 proc.

Tomasz Witczak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »