Reklama

Eurodolar w stanie niezdecydowania

Eric Rosengren z Rezerwy Federalnej (z jej oddziału bostońskiego) zabrzmiał dziś cokolwiek jastrzębio - podczas konferencji na temat cyberbezpieczeństwa. Oto bowiem ogłosił, że gospodarka USA nadal się rozwija pomimo kłopotów w niektórych częściach świata, a w związku z tym możliwy będzie powrót do koncepcji podwyżek stóp.

To znaczy: według Rosengrena może być tak, że ów powrót na ścieżkę zacieśniania nastąpi szybciej niż to sugerują rynkowe przewidywania i zakłady na ten temat. Wystarczy tylko, że dane ekonomiczne w dalszym ciągu będą sygnalizować umiarkowane rozbudzanie się gospodarki. Warto przy tym odnotować, że generalnie Rosengren w przeszłości zaliczany był do gołębi, jakkolwiek w grudniu 2015 już wyraźnie optował za podwyżką. W kontekście jego wypowiedzi interesuje będzie to, co w czwartek powie Janet Yellen, ostatnio nastawiona nader gołębio.

Reklama

Trochę jakby wbrew wypowiedzi Rosengrena były dziś dane makro. Zamówienia w przemyśle USA za luty wpisały się w prognozę (tzn. spadły o 1,7 proc. m/m, przy czym dodatkowo osłabiono wynik ze stycznia), a te na dobra bez środków transportu i na dobra trwałego użytku przedstawiły dynamikę gorszą od rynkowych założeń (i oczywiście ujemną). Z drugiej strony, w Strefie Euro słabo wypadł indeks Sentix (5,7 pkt przy prognozie 6,4 pkt).

Co na to wszystko eurodolar? Jest w stanie niezdecyowania. Co ciekawe, ani dzisiejsze maksima nie były wyższe od wczorajszych, ani minima niższe. Wykres wahał się w obszarze 1,1360 - 1,1410, świeca jest na razie czarna, ale z małym korpusem. Teoretycznie można podejrzewać, że wykres pójdzie w stronę mocniejszego dolara, do linii trendu łączącej dołki z 2 i 28 marca. To oznaczałoby rychłe osiągnięcie okolic 1,1260 - 1,13. Ruch taki wpisywałby się w wypowiedź Rosengrena (choć dane o zamówieniach były na przekór jego stanowisku).

Jutro poznamy zamówienia w przemyśle niemieckim, a także europejskie indeksy PMI dla usług i dane o sprzedaży detalicznej w Eurolandzie. W USA podany będzie bilans handlu zagranicznego, jak również usługowe PMI i ISM.

Na złotym

Strona grająca na rzecz mocniejszego złotego nie daje za wygraną. Na EUR/PLN naruszono ostatnie minima i dziś było 4,2255 w najlepszych momentach. To zwiększa szanse na rychły test okolic 4,2060-80 (czyli mniej więcej dołków z października i listopada), jakkolwiek nie zmienia to naszego ogólnego przeświadczenia, że trend jest już na wykończeniu. A w każdym razie - że dobiega końca taka jego postać, jaką widzimy od 21 stycznia (ew. od 9 lutego) - czyli jawny, systematyczny spadek bez żadnych poważniejszych korekt. Gdyby jednak strona umacniająca PLN zdecydowała się na coś naprawdę dużego, to mamy jeszcze wsparcie przy 4,1815, niżej zaś przy 4,1550-60.

USD/PLN lokuje się przy 3,72 - a był przy 3,7140 (choć w piątek notowano poziom jeszcze o grosz niższy). Tu trend ma szansę doprowadzić notowania przynajmniej do 3,6770 - tj. do minimów z października.

Tomasz Witczak

Dowiedz się więcej na temat: waluty | dziś

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »