Reklama

Eurodolarowe przygody z Atenami w tle

15 marca na eurodolarze notowano maksima rzędu 1,1465, ale już wkrótce - w poniedziałek 18 maja - zaczął się trend spadkowy. Jeśli zakładać, że wyznaczają go właśnie wspomniane szczyty oraz korekcyjne szczyty z 22 maja, w pobliżu 1,12 - to powstanie prosta (linia trendu). W takim układzie moglibyśmy rzec, że dziś została ona pokonana, a więc, że euro wraca do łask.

Istotnie, minima z tego tygodnia to 1,0820, tymczasem dziś pod koniec dnia jesteśmy przy 1,10. Co wpływało na eurodolara negatywnie i obniżało jego wartość, a co ją podbiło?

Na pewno rynek niepokoił się doniesieniami z Grecji i ogólną atmosferą w tym kraju. Były różne sprzeczne komunikaty: z jednej strony minister spraw wewnętrznych Hellady stwierdził, że Grecja nie spłaci swoich długów w czerwcu, a z drugiej - rzecznik rządu zapewnił, że sprawy mają się ku lepszemu, negocjacje z wierzycielami są na dobrej drodze, zaś depozyty bankowe są bezpieczne. To z kolei skontrowali wierzyciele zachodni, w szczególności Christine Lagarde z MFW zapewniła, że kraje, które nie spłacają pożyczek zaciągniętych w Funduszu, nie mogą liczyć na dalsze finansowanie.

Reklama

Za mocnym dolarem przemawiał sentyment ukształtowany na fali niedawnych wypowiedzi Janet Yellen, o tym, że jeszcze ten rok powinien przynieść podwyżkę stóp dla waluty USA. Dane amerykańskie z wtorku były przy tym relatywnie niezłe (choć nie rewelacyjne), a jako że trend był już ukształtowany i na horyzoncie majaczyła strefa 1,08 - 1,0820, to rynek poszedł w tę stronę.

Teraz widać korektę, ale nie bylibyśmy pewnie tego, czy to trwałe zjawisko, nawet jeśli linia, o której pisaliśmy wyżej, została pokonana. Grecy twierdzą, że do niedzieli osiągną porozumienie, ale wcale nie jest to coś przesądzonego. 5 czerwca to pierwsza transza spłaty. Równocześnie przyszły tydzień przyniesie liczne dane z USA: PMI i ISM dla przemysłu, zrewidowane dane o zamówieniach, ISM dla usług, zrewidowany PMI dla tego sektora, a w końcu - w piątek - słynne dane z rynku pracy, tzw. payrollsy. Jeśli doniesienia będą dobre, to będzie to potraktowane jako sygnał, że rację mieli przedstawiciele Fed, mówiący, że osłabienie gospodarcze z I kw. było tylko sezonowe. Jeżeli do tego dojdzie jakiś chaos okołogrecki, to dolar nabierze znów siły. W każdym razie opory to 1,1030 i okolica 1,1065-85, wyżej 1,1130-60. Wsparcia to 1,0865 i 1,0820.

Krajowa waluta nie ma teraz zbyt wiele siły, choć końcówka tygodnia przyniosła lekkie umocnienie. Na EUR/PLN od 21 kwietnia mamy jednak trend zwyżkowy i do linii trendu jeszcze daleko, niedawne maksima to ponad 4,1540, obecnie jesteśmy trochę poniżej 4,11, linia przebiega przy wsparciu na 4,0760-70.

Na USD/PLN siły wytraca radykalnie stromy, krótkoterminowy trend zwyżkowy, biegnący od 15 maja. W sumie został już pokonany, teraz mamy 3,74, teoretycznie można myśleć nawet o 3,69. Powrót do dawnej tendencji spadkowej wymagałby jednak przejścia poniżej 3,60.

Dzisiejszy odczyt dynamiki krajowego PKB był - w relacji r/r - minimalnie lepszy od prognoz, ale pamiętajmy że w ubiegłym tygodniu sporo zaszkodziły złotemu mizerne dane o produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej. W przyszłym tygodniu przewijać będą się klasyczne wątki: Grecja i globalne dane makro, ale poznamy też protokół z posiedzenia RPP. Rentowność polskich obligacji 10-letnich sytuuje się dość wysoko, co oznacza, że ich cena jest relatywnie mała, czyli popyt na nie - i na PLN - też nie jest przesadnie duży, niemniej poziomu 3 proc. rentowności jeszcze (trwale) nie przekroczono.

Tomasz Witczak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »