Reklama

Europa potrzebuje pomocy z zewnątrz

Dziś w mediach szeroko komentowany jest fakt uniknięcie technicznej recesji przez niemiecką gospodarkę. Naszym zdaniem jednak nie ma to większego znaczenia - Europa potrzebuje pomocy z zewnątrz, a przynajmniej ze strony Chin na razie jej nie dostanie. Dziś wstępne dane o PKB poznamy też u nas.

Według wstępnych danych niemiecka gospodarka odnotowała w trzecim kwartale wzrost o 0,1% q/q. To dane lepsze od oczekiwań rynku, które zakładały drugi kolejny spadek o 0,1% kwartalnie. Dwa kwartały spadku PKB uznawane są za recesję. Jednak nie można tego rozpatrywać zerojedynkowo. To nie jest tak, że uniknięcie technicznej recesji stanowi o sile niemieckiej gospodarki i problemu nie ma.

Reklama

Po pierwsze, dane za drugi kwartał zostały zrewidowane w dół (do -0,2%). Po drugie, po uwzględnieniu ilości dni roboczych wzrost (0,5% r/r) był dokładnie zgodny z oczekiwaniami. Dane nie zmieniają jednego - niemiecka gospodarka jest w dołku. Kluczowe są tu dwie inne kwestie - kiedy recesja w przemyśle zacznie w większym stopniu zarażać sektor usług i co musi się stać, aby wzrost przyspieszył.

Ponieważ w tej drugiej kwestii nie bardzo wierzymy w skuteczność polityki EBC, Niemcy muszą liczyć na silniejszy popyt zewnętrzny. Na razie nie zapowiada się, aby miał on nadejść z Chin, gdzie kwartał rozpoczął się od dużego rozczarowania. Niższy od oczekiwań był wzrost produkcji (4,7% wobec oczekiwanych 5,4% i 5,8% we wrześniu), sprzedaży (7,2% wobec odpowiednio 7,9 i 7,8%) oraz nakładów inwestycyjnych (5,2% wobec 5,4 i 5,4%).

Te dane nie korespondują z oficjalnym wzrostem PKB na poziomie 6%. Chińskim problemem jest wysoki stopień zadłużenia sektora prywatnego, który ogranicza możliwość stymulacji gospodarki przez politykę pieniężną i faktycznie Pekin robi ro bardzo powoli.

Do tego dokładają się kwestie handlowe, a ostatnio też zamieszki w Hong Kongu. Rynki oczekują na podpisanie wstępnego porozumienia z USA, jednak Chiny naciskają na redukcję ceł, na co USA mogę nie chcieć się zgodzić.

Skoro mowa o cłach, dziś kończy się termin na decyzję Donalda Trumpa ws. ceł na import samochodów z UE, Japonii i Korei. Powszechnie oczekuje się odsunięcia tej decyzji o kolejne 6 miesięcy - ich nałożenie teraz byłoby dla rynków szokiem. Smaczku sprawie dodaje decyzja Elona Muska o zlokalizowaniu dużej fabryki Tesli w Niemczech. Z pewnością nie spodoba się to Trumpowi, choć taka kwestia nie powinna przesądzać o nałożeniu ceł w takiej skali.

Przed decyzją Trumpa poznamy dziś wstępne dane o PKB z Polski za trzeci kwartał. Oczekiwane jest spowolnienie z 4,5 do 4,1% r/r. Te dane poznamy o 10:00, 30 minut później opublikowane będą dane o sprzedaży detalicznej w Wielkiej Brytanii.

Dziś również będzie mieć miejsce seria wystąpień przedstawicieli Fed, choć wczorajsze wystąpienie Powella w Kongresie zbyt wiele nie zmieniło - amerykański bank centralny wszedł w fazę wyczekiwania i jego decyzje w najbliższym czasie mogą budzić nieco mniej emocji. Złoty dziś rano minimalnie traci. O 9:10 euro kosztuje 4,2939 złotego, dolar 3,8999 złotego, frank 3,9467 złotego, zaś funt 5,0058 złotego.

dr Przemysław Kwiecień CFA

Główny Ekonomista XTB

przemyslaw.kwiecien@xtb.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »