Reklama

Fatalny początek tygodnia w Chinach

Podczas dzisiejszej sesji azjatyckiej mieliśmy do czynienia z publikacją dosyć ważnych danych z chińskiej gospodarki, pomimo tego, iż Bloomberg ocenia je najmniejszym stopniem ważności.

Dane na temat zysków sektora przemysłowego wypadły bardzo słabo, co może wywołać ponownie obawy na temat kondycji chińskiej gospodarki, co z pewnością przyniesie awersję do ryzyka przez większość uczestników rynku.

Reklama

Ważne dane z Chin pokazały spadek zysków w sektorze przemysłowym, w najszybszym rokrocznym tempie od około czterech lat. Pytania co do kondycji Chińskiej gospodarki na pewno ponownie pojawią się na pierwszych stronach gazet. Zyski zmniejszyły się o -8.8% w porównaniu do analogicznego miesiąca w ubiegłym roku. Poprzedni odczyt wskazał spadek o -2.9% r/r.Jest to trzeci miesiąc, w którym zyski spadają i największy spadek od października 2011 roku.

Sentyment rynkowy będzie zależał głównie od Chin, gdyż rynek spekuluje że Fed będzie skłonny podnieść stopy jedynie jeśli dane napływające z drugiej największej gospodarki zaczną się poprawiać. Przed nami bardzo ciekawy tydzień, w którym opublikowany zostanie wskaźnik inflacyjny preferowany przez Fed, payrolle, czyli popularnie nazywane dane na temat zmiany zatrudnienia w sektorze pozarolniczym oraz indeksy PMI w Azji w tym rządowy z Chin.

Dzisiaj rynek będzie przysłuchiwał się wypowiedziom bankierów centralnych z USA. Będzie wypowiadał się Tarullo, Dudley, Evans oraz Williams. Rynek będzie zainteresowany szczególnie tą ostatnią osobą, gdyż Williams prezentuje swoisty konsensus wśród członków Komitetu Otwartego Rynku.

Wczesnym porankiem na rynku złotego jest bardzo spokojnie, choć złoty wydaje się dosyć silnie wyprzedany w stosunku do europejskiej waluty znajdując się nieznacznie nad poziomem 4,2200. Frank jest ostatnio relatywnie tani, choć jego dalsze losy zależeć będą głównie od nastrojów z Chin, czy sentymentu do amerykańskiego dolara. Z jednej strony Chiny będą wywoływać obawy, co może skłonić inwestorów do odwrotu od rynków EM, z drugiej zaś powrót pozytywnych nastrojów dla amerykańskiego dolara po ostatnich wypowiedziach bankierów centralnych z USA, w tym Janet Yellen, która widzi podwyżkę stóp procentowych w tym roku. Mocniejszy dolar powinien oznaczać rychłe umocnienie się dolara w stosunku do euro, ale również do franka szwajcarskiego. Na godzinę 8:30 za euro płaciliśmy 4,2215 zł, za dolara: 3,7803 zł, za funta: 5,7408 zł, natomiast za franka szwajcarskiego: 3,8536 zł.

Michał Stajniak

Młodszy Analityk Rynków Finansowych

XTB michal.stajniak@xtb.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »