Reklama

Federalna gorączka

Na ten dzień rynek czekał od czerwca. Po raz pierwszy od ponad 9 lat Fed ma podnieść stopy procentowe po niemal 6 latach skrajnie ekspansywnej polityki pieniężnej, w ramach której sprowadził stopy procentowe niemal do 0 proc. Jednocześnie uwaga rynku jest bardzo silnie skoncentrowana na tym i ten temat dominuje w mediach od początku tego tygodnia. Jednakże rynek zdaje się nie zauważać, że Rezerwa Federalna nie decyduje teraz pomiędzy wrześniem a grudniem, a zadecyduje czy w ogóle rozpocząć proces normalizacji polityki pieniężnej.

Aby to zrozumieć, wystarczy odpowiedź na pytanie, czy pomiędzy wrześniowym a grudniowym posiedzeniem FOMC pojawią się czynniki kluczowe, które mogłyby zadecydować o całkowitej zmianie kierunku prowadzonej polityki. Fed dosyć dużą część uwagi poświęca rynkowi pracy i inflacji. Do grudnia w tej kwestii rynki nie zobaczą danych, które mogłyby wskazywać na całkowitą zmianę trendu. To za sprawą efektu bazy (w do grudnia 2014 wciąż spadały mocno ceny ropy), braku presji inflacyjnej, stagnacji płac oraz powoli wyhamowującego wzrostu zatrudnienia w USA.

Reklama

Co więcej, rynek pracy był jedną z nielicznych kategorii, które od początku tego roku trzymały nadzieje dolarowych byków na jastrzębi Fed. I to tylko pod względem zmian zatrudnienia w sektorze pozarolniczym, gdyż miara bezrobocia U6 oraz stopa aktywności zawodowej w ogóle nie wskazują na rozpoczęcie cyklu zacieśniania polityki pieniężnej (zwłaszcza przy tak gołębim składzie FOMC jak obecnie). Nijaka sprzedaż detaliczna, rozczarowująca produkcja przemysłowa oraz znaczna rewizja prognoz PKB w dół to silne argumenty mówiące o tym, ze koniunktura w USA nie jest tak optymistyczna jak można było wcześniej oczekiwać przy bardzo dynamicznej aprecjacji dolara na przełomie 2014 i 2015 roku.

I teraz pozostaje tylko zgadywanie, co zrobi FOMC. Prawdą jest, że gospodarka USA wcale nie potrzebuje zerowych stóp procentowych, ale patrząc na wypowiedzi członków FOMC, można odnieść przekonanie, że większość z nich boi się, że podwyżka stóp procentowych nawet o 50 lub 75pb spowoduje załamanie gospodarcze.

Paweł Ropiak

Dowiedz się więcej na temat: tym | waluty | ten

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »