Reklama

Finał z osłabionym złotym

W szerokim sensie sytuację na eurodolarze można postrzegać nawet jako kanał wzrostowy. To znaczy: jego początki można wyznaczyć u progu marca, górne ograniczenie testowano w przybliżeniu 10 i 17 marca, dolne około 28 marca.

Z drugiej strony, ostatnie wzrosty głównej pary nie dobiły aż do górnej linii kanału, bo musiałoby to oznaczać dojście mniej więcej do 1,15. Notowania w tym tygodniu de facto oscylowały w zakresie 1,1330 - 1,1450. Co było tego powodem?

Reklama

Cóż, rynek nie jest do końca zdecydowany w kwestii tego, jaki kierunek obrać. Za mocnym euro i słabym dolarem przemawiać powinno gołębie nastawienie Janet Yellen i duże prawdopodobieństwo tego, że na razie nie dojdzie do podwyżek stóp w USA - o ile w ogóle dojdzie do nich w tym roku. Z drugiej strony, niektóre głosy przedstawicieli Fed bywają bardziej jastrzębie, co zaburza trochę powyższy scenariusz.

Za słabym euro i mocnym dolarem przemawia z kolei to, że ostatecznie i tak EBC prowadzi politykę dużo luźniejszą niż Amerykanie. Ba, ostatnio zarówno Vitor Constancio z EBC jak i sam Mario Draghi (ten ostatni w raporcie rocznym EBC) ogłosili, że EBC gotów jest działać w celu realizacji swego mandatu, co w obecnym czasie oznacza m.in. próby podwyższenia inflacji (co ładnie nazywa się doprowadzaniem inflacji do celu). Pytanie tylko, czy naprawdę EBC ma jeszcze jakieś instrumenty - tenże Draghi zapewniał przecież nie tak dawno, że dalszego obniżania stóp nie będzie, nie będzie też łatwe pogłębienie operacji QE.

Na razie mamy więc pat - wykres oscyluje przy 1,14. Teoretycznie można sądzić, że ostatnie minima w dużym przybliżeniu stanowiły otarcie się o dolną linię kanału i że w takim razie teraz ceny powinny wybić jeszcze do góry.

Sytuacja na złotym

Ten tydzień sfinalizowany został silnym osłabieniem złotego. Wykres EUR/PLN wybił się z trendu spadkowego, co oczywiście zadziałało jak samonapędzająca się machina - skoro linia została naruszona, to wypadało temat pociągnąć dalej. Teraz jesteśmy w zakresie 4,2850 - 4,2930. Wsparciem może być okolica 4,2780 - 4,28.

Dziś po południu USD/PLN rezyduje z kolei w okolicach 3,76 - 3,78. Także i na tej parze wybiliśmy się z obszaru trendu zniżkowego. Teoretycznie stwarza to nawet ryzyko wędrówki w rejon 3,82 - 3,83, nawet jeśli dzisiejsza świeca jest czarna, czyli wzrost wykresu został nieco skorygowany. Nie musi się to zdarzyć od razu, ale generalnie jest dość realne ryzyko, że w perspektywie tygodni i miesięcy złoty będzie się jakimś torem osłabiać.

Po pierwsze, gracze, którzy - jak można mniemać, w pewnej mierze spekulacyjnie - podbijali wartość złotego od 21 stycznia, będą chcieli zrealizować w jakimś stopniu zyski.

Po drugie, są pewne czynniki niepokoju dla złotego - możliwość obniżki ratingu przez Moody's, wizja Brexitu czy niepokoje na rynkach surowców lub w Chinach (co zawsze szkodzi walutom ryzykownym). Gdyby jednak tymczasowo trend spadkowy dało się uratować na USD/PLN, to moglibyśmy jeszcze rozważać okolice 3,66 - 3,68. Na razie jednak nie obstawiamy tego scenariusza.

Tomasz Witczak

Dowiedz się więcej na temat: złoty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »