Reklama

Fitch pomógł złotemu przetrwać burzę

W mijającym tygodniu złoty umocnił się o 3 grosze względem euro, ale stracił dwa grosze wobec dolara. Mogłoby wydawać się, iż to niewspółmiernie skromna reakcja na pozytywną informację, jaką była zmiana perspektywy ratingu przez agencję Fitch. Jednak gdyby nie ta informacja notowania złotego mogłyby wyglądać znacznie gorzej. Dla rynków globalnych nie był to bowiem najlepszy tydzień.

Kluczową informacją na rynku złotego okazał się komunikat agencji Fitch, która podniosła perspektywę ratingu Polski (A-) do pozytywnej z neutralnej. Agencja docenia reformy wprowadzone przez polski rząd w 2012 roku oraz dokonane zacieśnienie fiskalne, w wyniku czego udało się ustabilizować relację długu do PKB (wdłg. ESA). Należy pamiętać, iż część tego zacieśnienia odbyła się poprzez zmiany dotyczące OFE, ale nawet po wyeliminowaniu tego czynnika ograniczanie wydatków dyskrecjonalnych było rzeczywiście znaczące. Istotne jest to, iż Fitch poprawia ocenę wiarygodności pomimo pogorszenia koniunktury (agencja zakłada, iż PKB wzrośnie w tym roku o 1,6 proc.). Jest to bez wątpienia wiadomość dobra dla złotego, choć naszym zdaniem w krótkiej perspektywie nie usuwa ryzyka jego osłabienia w przypadku pogłębienia korekty na rynkach globalnych.

Reklama

Tymczasem na rynkach globalnych zrobiło się nerwowo za sprawą minutes Fed. W protokole znalazł się zapis, iż część członków Komitetu wyraża obawy, iż QE3 będzie musiało zostać wstrzymane lub przynajmniej zmniejszone jeszcze zanim pojawią się satysfakcjonujące zmiany na rynku pracy. Naszym zdaniem Fed zdecyduje się na ograniczenie QE3 nie wcześniej niż w wakacje, a i to przy scenariuszu optymistycznym, tj. utrzymania tempa poprawy aktywności gospodarczej w USA. Mimo to istnieje ryzyko, iż Fed zacznie mówić głośno o stopniowym zmniejszaniu ekspansji, a biorąc pod uwagę uzależnienie rynków od polityki Fed, to wystarczy aby popsuć nastroje i tym samym osłabić złotego. Nastrojom nie pomogły też dane z Europy - co prawda wskaźniki z Niemiec sugerują utrzymanie się ożywienia, sytuacja w innych krajach Europy wygląda zdecydowanie gorzej.

Styczeń wyglądał nienajlepiej również w polskiej gospodarce. Co prawda produkcja przemysłowa odnotowała niewielki (0,3 proc.) wzrost względem roku ubiegłego, ale głównie dzięki bardzo korzystnemu efektowi kalendarza. Jest zdecydowanie zbyt wcześnie aby uznać, iż przemysł najgorsze ma już za sobą. Potwierdzają to dane z rynku pracy, gdzie spadek zatrudnienia (-0,8 proc.) i śladowy wzrost wynagrodzeń (zaledwie o 0,4 proc., choć tak nisko również po części ze względu na jednorazowy efekt bazy) oznacza, iż pomimo niskiej inflacji dochody gospodarstw domowych w ujęciu realnym maleją. Dlatego Rada nadal ma przestrzeń aby kontynuować cykl obniżek stóp procentowych.

W przyszłym tygodniu kluczowe dla rynków globalnych będą wystąpienia szefa Fed w Kongresie (wtorek i środa). Niewykluczone, iż będzie próbował on schładzać oczekiwania na zwrot w polityce Fed, co akurat dla złotego byłoby korzystne. W kraju poznamy dane o sprzedaży detalicznej (poniedziałek, nasza prognoza -1 proc. R/R) i PKB za czwarty kwartał (piątek, nasza prognoza +0,7 proc. R/R). Mogą one przesądzić o ruchu RPP w kolejnym tygodniu, a zatem będą istotne dla notowań złotego. W piątek o 16.00 kurs EURPLN wynosił 4,1550, USDPLN 3,1550, CHFPLN 3,3850, zaś GBPPLN 4,82.

Przemysław Kwiecień

Dowiedz się więcej na temat: była | Fitch | waluty | Ale

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »