Reklama

Francuski temat i główna para walutowa

W gruncie rzeczy, patrząc rankiem na eurodolara, wówczas rezydującego w okolicach 1,06, podejrzewaliśmy, że tak czy inaczej piłka w najbliższym czasie ulokuje się po stronie waluty amerykańskiej. To znaczy: wciąż taka się wydaje sensowna perspektywa fundamentalna, biorąc pod uwagę nastawienie Fed, relatywnie jastrzębie.

Z drugiej strony, po godzinie ósmej wyglądało na to, że się kompletnie mylimy. Dość powiedzieć, że główna para zawędrowała do 1,0640, kontynuując w pewien sposób to, co wydarzyło się w piątek. Wtedy, jak pisaliśmy, eurodolar zareagował dość paradoksalnie na słowa Janet Yellen.

Reklama

Później jednak notowania zawróciły, euro sporo straciło. Faktem jest, że miał na to wpływ nieoczekiwany czynnik fundamentalny. Oto Alain Juppe, znany polityk francuskiej centroprawicy, ogłosił, że nie stanie do wyborów prezydenckich. Miałby zastąpić Franciszka Fillona, obecnego kandydata centroprawicy, który raczej nie przejdzie do drugiej tury. W tym kontekście można powiedzieć, że wzrosły szanse Marine Le Pen, antyunijnej kandydatki Frontu Narodowego.

Obecnie eurodolar jest przy 1,06 - ale w minimach lokował się przy 1,0580. Warto dodać, że o 16:00 pojawiły się dobre dane z USA: zamówienia (za styczeń, w trzech kategoriach) przekroczyły prognozy, jeśli mowa o dynamice miesięcznej. Z kolei rankiem informacja z Francji była na tyle silna, że walucie euro nie pomógł indeks Sentix dla Strefy Euro (20,7 pkt przy prognozie 18,5 pkt).

Jutro w programie m.in. niemieckie zamówienia w przemyśle za styczeń, a także (o 11:00) dynamika PKB Strefy Euro za IV kwartał 2016.

Co w Polsce?

USD/PLN pozycjonuje się przy 4,07, a chwilami był i przy 4,0790. Z kolei poranne kwotowania to mniej niż 4,05. W tym sensie widać, że wykres odbił od wsparcia i poszedł w środkowe obszary obowiązującej od dłuższego czasu konsolidacji.

Na euro-złotym mamy ok. 4,3115 - a było i 4,3170. To wciąż trend boczny, ale widać próby osłabiania złotego. Co do zasady zakładamy właśnie scenariusz niepomyślny dla złotego, aczkolwiek bez nagłej tragedii. Po prostu chodzi o to, że zasadniczo Fed chce prowadzić jastrzębią politykę, a to w jakiś sposób odciąga inwestorów od rynków ryzykownych.

Tomasz Witczak

Dowiedz się więcej na temat: waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »