Reklama

Frank pokazał swą siłę

Wczorajsze fatalne dane z sektora przemysłowego oraz rynku pracy w USA były główną przyczyną silnych przecen aktywów wrażliwych na ryzyko. Silnie traciły indeksy giełdowe (szczególnie w USA) i polski złoty, z kolei reakcja eurodolara była bardziej stonowana.

O godzinie 14:30 raport firmy ADP ujawnił, że w maju prawdopodobnie utworzono w USA jedynie 38 tys. miejsc pracy. Jest to najgorszy wynik od września 2010. Inwestorzy mogli czuć się rozczarowani - oczekiwano 177 tys. Półtorej godziny później, o 16:00 napłynął kolejny kiepski sygnał z USA. Publikowany przez Instytut Zarządzania Podażą wskaźnik PMI wypadł najgorzej od 20 miesięcy. Aktywność tamtejszego przemysłu spadła do 53,5 z 60,4 w kwietniu - by znaleźć słabszy odczyt, należałoby się cofnąć do września 2009. Nie tego spodziewał się rynek, licząc na wynik w okolicach 57,7.

Reklama

Gdy do tego doda się kiepskie publikacje PMI z Europy, reakcja rynku walutowego Forex stanie się jasna. Słabe dane makro umocniły waluty uznawane za bezpieczne przystanie. Stąd spadek eurodolara o 0,45 proc. Znacznie bardziej tracił złoty, będący walutą gospodarki wschodzącej, za jaką uważa się Polskę. Stąd silniejsza reakcja polskiej waluty na złe dane i osłabienie o 0,86 proc. względem dolara i aż o 2,24 proc. wobec franka. Silne zwyżki kursu CHFPLN zaczęły się od 9:00. Wkrótce potem wsparły je świetne wyniki szwajcarskiej gospodarki. W kwietniu sprzedaż detaliczna wzrosła aż o 7,5 proc. r/r - konsensus rynku wyniósł 1,9 proc. Ponadto, Szwajcaria była jedynym krajem, który wczoraj zgłosił poprawę aktywności przemysłu w kwietniu: PMI wzrósł z 58,4 do 59,2. Zdopingowało to inwestorów na rynku Forex do kupowania franka - odczyt był znacznie lepszy od oczekiwań na poziomie 57,9.

Inwestorzy giełdowi silnie zareagowali na wczorajsze dane z USA. Amerykański indeks S&P 500 spadł o 2,3 proc., a niewiele lepszy był przemysłowy Dow Jones, obsuwając się o 2,23 proc. Rynek obawia się, że kolejny, czerwcowy PMI może spaść poniżej 50, znamionując kurczenie się produkcji przemysłowej. Te obawy potwierdza też słaby odczyt ADP z rynku pracy USA. Na silne reakcje rynku prawdopodobnie trzeba będzie poczekać do jutrzejszych, oficjalnych danych z amerykańskiego rynku pracy. Jeżeli te również wypadną źle, jedynie kolejne kroki luzowania polityki pieniężnej w USA mogłyby istotnie poprawić nastroje.

Dziś kolejne dane z amerykańskiego przemysłu i rynku pracy. O 14:30 poznamy liczbę wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Prognozowany jest spadek wskaźnika do 416 z 424 tys. Jednak biorąc pod uwagę wczorajsze publikacje, rynki nie zdziwią się zbytnio, gdy odczyt będzie nieco wyższy. O godzinie 16 napłyną finalne dane o zamówieniach na dobra trwałego użytku. Powinny one spaść o 3,6 proc., a z wyłączeniem środków transportu - o 1,5 proc. Również o 16 publikowane będą zamówienia w przemyśle - prawdopodobnie spadną one o 1 proc. m/m.

Bartosz Boniecki, główny ekonomista Alchemii Inwestowania

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »