Reklama

Frankowicze jeszcze poczekają

​Polski złoty powrócił z "zaświatów", w których znajdował się jeszcze pod koniec marca, i powoli zbliża się do dołków z początku lutego. Tymczasem Sąd Najwyższy kolejny raz przesunął publikację decyzji dotyczącej kredytów walutowych, co mogło nieco odciążyć chwilową presję na złotego. Tymczasem szef NBP wskazuje, że gospodarka potrzebuje wsparcia ze strony polityki monetarnej. Jednocześnie podkreśla, że bank centralny będzie uczestniczył w rozwiązaniu kredytów frankowych jedynie w charakterze systemowym.

Reklama

Sąd Najwyższy kolejny raz zdecydował się na przesunięcie posiedzenia Izby Cywilnej Sądu Najwyższego w sprawie zagadnień prawnych dotyczących kredytów walutowych. Jako powód przesunięcia podane były dwie rzeczy: koronawirus, który powoduje, że tak duża liczba sędziów nie jest w stanie spotkać się w jednym pomieszczeniu z zachowaniem norm sanitarnych. Niemniej zdecydowanie ważniejszą kwestią jest czekanie na decyzję orzeczenia TSUE w sprawie rozliczeń banku z klientem w przypadku unieważnienia umowy. Ta decyzja również została przesunięta i ma być opublikowana 29 kwietnia. Kwestie frankowe mogły być jednym z ważniejszych czynników w minionym miesiącu, które doprowadziły do potężnej wyprzedaży polskiego złotego. Decyzje Sądu Najwyższego i przede wszystkim rola Narodowego Banku Polskiego mogą wpłynąć na sytuację polskiego złotego. W momencie, kiedy istniała bardzo duża niepewność mogła zrodzić się chęć spekulacji na osłabienie polskiej waluty. W momencie kiedy takie ryzyko minęło, polski złoty powrócił do poziomów w których był wyceniany wcześniej, czyli sprzed rozpoczęcia rajdu spekulacyjnego. Adam Glapiński podczas ostatniego wystąpienia wskazał, że rola banku centralnego w kwestii kredytów frankowych pozostaje póki co zerowa i pozostanie taka dopóki nie pojawi się rozwiązanie systemowe. Jednocześnie wskazał, że banki w Polsce nie są zainteresowane wspólnym rozwiązaniem tej kwestii, dlatego pomoc publiczna ze strony banku centralnego nie może być skierowana jedynie do wybranych podmiotów.

Reklama

Kwestia kredytów frankowych jak widać może mieć bardzo duży wpływ na wahania polskiego złotego, choć niemniej ważne jest postępowanie banku centralnego w momencie, kiedy banki będą zmuszone do kupienia ogromnej ilości waluty, sprzedając na rynku potężne ilości złotego. Decyzja SN została przesunięta z 13 kwietnia na 11 maja. Niemniej wciąż istnieje możliwość, że niepewność na złotym pojawi się tuż przed wspomnianym wydarzeniem.

O poranku 12 kwietnia za jedno euro musimy płacić 5,5280 zł, za dolara 3,8085 zł, za franka 4,1136 zł, natomiast za funta 5,2176 zł.

Michał Stajniak, starszy analityk rynków finansowych XTB

Dowiedz się więcej na temat: waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »