Reklama

Funt na łopatkach

Dziś w nocy miał miejsce flash crash na funcie, który stracił przeszło 6%, a notowania w przypadku pary GBPUSD spadły poniżej poziomu 1.20 (Bloomberg podaje nawet, iż miały miejsce transakcje poniżej kursu 1.14), po czym zawróciły i kształtują się w tym momencie powyżej poziomu 1.24, co i tak jest dwie figury niżej niż po zakończeniu amerykańskiej sesji.

Spadki miały miejsce w godzinach nocnych przy niskiej płynności, kiedy to aktywowane zostały automatyczne zlecenia sprzedaży. Ciężko jest wskazać jeden czynnik, który wywołał tak dynamiczny ruch. Niektórzy przyczyn przeceny funta upatrują w słowach francuskiego prezydenta Francoisa Hollandea, który podczas wczorajszego wieczoru powiedział, że Brytyjczycy będą musieli odczuć konsekwencje Brexitu.

Niemniej jednak rozbieżność czasowa eliminuje ten czynnik jako główną przyczynę tego ruchu. Brytyjska waluta znajduje się pod duża presją od miesiąca, kiedy to eurosceptycznie nastawieni brytyjscy politycy dali do zrozumienia, że negocjacje z Unią Europejską będą twarde, co z kolei rodzi ryzyko niekorzystnych warunków wyjścia dla Wielkiej Brytanii. Za masową wyprzedażą funta mogły znajdować się również duże zlecenia sprzedaży, które po drugiej stronie nie spotkały się z popytem na brytyjską walutę. W stosunku do złotego funt kosztuje już tylko 4.80, a w trakcie godzin nocnych było to nawet 4.60.

Reklama

Na rynku walutowym oprócz załamania notowań funta uwagę zwraca duża siła amerykańskiej waluty. Przed dzisiejszymi danymi z amerykańskiego rynku pracy notowania EURUSD zeszły już prawie do poziomu 1.11, co nie wydaje się dużym zaskoczeniem w świetle bardzo dobrych wskaźników koniunktury zarówno gospodarczej jak i konsumenckiej za wrzesień. Dodatkowo pozytywny obraz amerykańskiego rynku pracy został wzmocniony wczorajszym odczytem liczby osób ubiegających się po raz pierwszy o zasiłek dla bezrobotnych, który spadł do 249 tys. Oczekiwania tonuje jednak dość słaby odczyt agencji ADP, zgodnie z którym wzrost zatrudnienia w sektorze prywatnym poza rolnictwem wyniósł we wrześniu 154 tys.

Konsensus zebrany przez agencję Bloomberg wskazuje, na wzrost zatrudnienia w sektorze pozarolniczym o 172 tys. wobec 151 tys. miesiąc wcześniej. Odczyt zbliżony do oczekiwań rynkowych powinien wspierać scenariusz grudniowej podwyżki stóp procentowych. W sytuacji gdyby wzrost zatrudnienia znacząco przekroczył 200 tys., tak jak to było w czerwcu czy lipcu, mogłyby wzrosnąć oczekiwania na listopadową podwyżkę stóp procentowych, co prowadziłoby do dalszej aprecjacji amerykańskiej waluty.

Dużym zdaniem zapytania jest reakcja na dane amerykańskich indeksów giełdowych. Przed miesiącem rynek akcyjny na dobre dane reagował wzrostami, po ostatnich - znacząco lepszych od prognoz wskaźnikach ISM - nie było entuzjastycznej reakcji, co sugeruje, że Wall Street może faktycznie obawiać się zacieśnienia polityki pieniężnej w USA.

Rafał Sadoch

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »