Reklama

Funt równie dobrze może szybować lub pikować.

Jest niemal tradycją w UE, by kluczowe decyzje w kryzysie podejmować "za 5 dwunasta", tak samo jak rutyną stało się postępowanie brytyjskich polityków wbrew zdrowemu rozsądkowi. Premier May uzyskała od UE "prawnie wiążące" deklaracje, które uniemożliwiają zamknięcie Wielkiej Brytanii w unii celnej w nieskończoność. Zdaniem May ustalenia są "tym, czego chciał parlament", ale przegłosowanie umowy dziś wieczorem nie jest pewne. Na koniec dnia funt równie dobrze może szybować lub pikować.

W ocenie negocjujących wczoraj May i szefa Komisji Europejskiej Junckera osiągnięto przełom. Według nowych, prawnie wiążących zapisów UE nie może w nieskończoność zatrzymać Wielkiej Brytanii w mechanizmie backstopu. Jeśli UE celowo torpedowałaby przyszłe negocjacje, Wielka Brytania ma prawo złożyć skargę w trybunale arbitrażowym i jeśli trybunał przyzna Londynowi rację, może rozpocząć działania zawieszające backstop.

Reklama

Zmiany są dodatkiem do umowy, która w swojej treści nie została zmieniona (sprzeciw UE), ale ewidentnie jest to kompromis, który powinien w teorii dawać wygraną wszystkim. W teorii, gdyż zatwardziali eurosceptycy w Partii Konserwatywnej od początku żądali zmian zapisów w samej umowie.

Czy zaakceptują pośrednie rozwiązanie? Czy północnoirlandzka partia DUP, sojusznik rządu May, także zaakceptuje nowe zapisy? Wiemy już, że lider Partii Pracy Jeremy Corbym apeluje o odrzucenie porozumienia. Wiemy też, że szef KE przestrzega, że nie będzie trzeciej szansy. Jego zdaniem "wybór jest jasny: albo ta umowa, albo brexitu może w ogóle nie być".

Nowa wersja umowy ma być teraz przeanalizowana od strony prawnej przez brytyjskiego prokuratora generalnego Geoffreya Coxa, po czym trafi dziś pod debatę i głosowanie w parlamencie. Jeśli umowa zostanie przyjęta, wówczas trafi pod ratyfikację na szczycie unijnym 21-22 marca, a 29 marca Wielka Brytania opuści UE.

Jeśli nie, środa przyniesie głosowanie nad bezumownym brexitem, a w przypadku sprzeciwu - czwartkowe głosowanie nad wydłużeniem Artykułu 50. Otwartą kwestią pozostaje, jak długie będzie wydłużenie, na które musi się też zgodzić Bruksela?

Zdrowy rozsądek podpowiada, że nie ma sensu trzymać w niepewności całej gospodarki w zamian za szansę wynegocjowania lepszej umowy. I to w przypadku, kiedy szef KE Juncker jasno dał do rozumienia, że lepszej oferty nie będzie. Ale jeśli ostatnie miesiące czegokolwiek nas nauczyły, to że brytyjscy politycy potrafią przykro zaskoczyć. W efekcie nie przesądzam, czy jutro rano GBP/USD będzie po 1,35, czy 1,30.

Konrad Białas

Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »