Reklama

Funt w krótkim terminie zdyskontował negatywne informacje?

Źródła w rządzie podały, że premier May nie wybierze się w poniedziałek do Brukseli, gdyż rozmowy dotyczące możliwych zmian w traktacie utknęły w martwym punkcie. Obawy, że premier mogłaby po raz kolejny odroczyć głosowania, wydają się być nadmierne. W efekcie być może zobaczymy jakieś podbicie funta. Teraz kluczowe staje się to, co rząd przedstawi pod głosowanie w czwartek, czyli o ile zostanie odroczony brexit.

Tymczasem plotkuje się, że posłowie grożą May "konsekwencjami", gdyby ta zdecydowała się ponownie przesunąć zaplanowane na ten tydzień głosowania (jutro Izba Gmin zajmie się po raz kolejny projektem brexitowego porozumienia z UE, a 14 marca może dojść do głosowania nad wnioskami nt. bezumownego Brexitu, oraz wydłużeniem Brexitu o kilka miesięcy.

Reklama

Opinia: Poniedziałkowy handel otwiera się bez większych zmian względem piątkowego wieczora, a rynki wyraźnie czekają na nowe impulsy. Dla dolara istotne będą dzisiejsze dane nt. styczniowej sprzedaży detalicznej, które poznamy o godz. 13:30 (w USA czas na letni został zmieniony już w ten weekend).

Teoretycznie to "stare" dane, ale na pewno rzucą więcej światła na to, jak wygląda konsumpcja, zwłaszcza, że mieliśmy dość słaby grudzień. Lepsze odczyty (szacunki mówią o 0,2 proc. m/m bez aut) mogłyby poprawić nastroje wokół dolara, które zostały nieco nadszarpnięte po niejednoznacznych danych Departamentu Pracy USA w piątek po południu (NFP w lutym to zaledwie 20 tys., ale dynamika płacy godzinowej przyspieszyła do 3,4 proc. r/r).

Krótkie spojrzenie na wykres koszyka FUSD (US Dollar Index) i widać, że znajdujemy się w ważnym technicznie miejscu (rejon oporów z listopada i grudnia ub.r.), a tygodniowe wskaźniki dały sygnały kupna (MACD, a RSI 9 przebił się przez linię oporu).

Euro jest dzisiaj pod wpływem gorszych informacji z Niemiec, a także Francji. Obawy o wzrost gospodarczy będą dodatkowo podbijane przez brak konkretów ws. terminu spotkania prezydentów USA i Chin (kiedy "zakończą" się wojny handlowe?), oraz zbliżające się głosowania ws. Brexitu. Na wykresie EURUSD widać, że piątkowe odbicie po czwartkowym spadku okazało się nieco silniejsze (wybiliśmy 1,1233), ale nie zmieniło to znacząco układu technicznego, który pozostaje spadkowy.

Linię trendu wzrostowego z 3-miesięcy testuje natomiast GBPUSD. Teoretycznie może się wydawać, że złe informacje zostały w ostatnich dniach zdyskontowane (nikt nie liczył chyba na to, że May uda się wymusić jakieś ustępstwa na Brukseli), tym samym wynik jutrzejszego głosowania nad brexitowym porozumieniem w Izbie Gmin wydaje się być oczywisty - przegrana rządu.

Obawy, że premier mogłaby po raz kolejny odroczyć głosowania, wydają się być nadmierne. W efekcie być może zobaczymy jakieś podbicie funta. Teraz kluczowe staje się to, co rząd przedstawi pod głosowanie w czwartek, czyli o ile zostanie odroczony brexit.

Sporządził: Marek Rogalski - główny analityk walutowy DM BOŚ

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »