Reklama

Głosy jastrzębi zdecydowanych i niepewnych

Eurodolar był dziś w nocy i nad ranem nawet przy 1,0825. To zresztą i tak było przejawem powrotu na niższe poziomy po wcześniejszym testowaniu 1,09. Ale w kolejnych godzinach dolar zarobił jeszcze bardziej i tym sposobem minima z dnia to nawet 1,0740. Jesteśmy zresztą teraz dość blisko tych rejonów.

Na głównej parze

Reklama

W tym kontekście warto pamiętać o dwóch liniach. Jedna jest spadkowa i biegnie poprzez maksima z 3 maja i 18 sierpnia 2016, zaś 27 marca 2017, przedwczoraj, była mocno testowana. I na razie się obroniła. Idziemy w dół, a tam czeka w końcu i druga linia, wzrostowa, po minimach z 3 stycznia i 2 marca. Na razie jest daleko, ale za kilka, kilkanaście sesji zbliży się do 1,06 - 1,0630 czy nawet 1,0670. Jest zatem jeszcze pole do wzmocnienia dolara.

Dziś mogliśmy usłyszeć dwóch panów z Fed: Rosengrena i Evansa. Evans wygłosił przemówienie, którego tytuł ("The times they are a-changin'") odwoływał się do znanej ballady Boba Dylana z roku 1964. Evans stwierdził, że optuje za jeszcze jedną lub dwiema podwyżkami na ten rok. Czyli razem wychodzą maksymalnie trzy. Parę miesięcy temu byłaby to opinia jastrzębia, dziś to rynkowy standard. Co więcej, Evans złagodził to jeszcze poprzez podkreślenie, że jeśli nadejdą jakieś problemy gospodarcze, to będzie trzeba pomyśleć nie tylko o wstrzymaniu podwyżek, ale i o powrocie do niestandardowych środków, jak QE.

Na tym tle bardziej jastrzębi jest Rosengren, który wprost zapewnił, że jego zdaniem scenariuszem bazowym na ten rok powinien być scenariusz czterech podwyżek (czyli jeszcze trzech). Gospodarka jest silna, a więc normalizacja stóp powinna przybrać bardziej regularny charakter.

Nasz orzeł - jak się miewa?

Euro-złoty znalazł się nisko, jest przy 4,2230, a dobijał i do 4,2125. To znamienne, bo w ten sposób przebito np. dołek sprzed roku, z początku kwietnia. Droga do równej "cztery-dwudziestki" została otwarta, acz w międzyczasie może oczywiście dojść do korekty - choćby dlatego, że dawno takiej (poważniejszej) nie było. W każdym razie złotemu pomogło tym razem to, że euro traciło na głównej parze.

USD/PLN lokuje się przy 3,9260, a był i przy 3,9450. Wstępnie wygląda to na potwierdzenie długoterminowej linii wzrostowej, poprzez minima z połowy maja 2015 i początku kwietnia 2016. Oczywiście rzecz nie została jeszcze stuprocentowo rozstrzygnięta.

Złoty stracił do funta - choć generalnie i tak ma się doń nieźle. Mamy 4,8740, a było 4,8550 - ale jeszcze niewiele ponad miesiąc temu wybijaliśmy się ponad 5,10. Dziś Wielka Brytania złożyła swe "papiery rozwodowe" dotyczące wszczęcia dwuletniego (prawdopodobnie) procesu rozejścia się z Unią Europejską.

Tomasz Witczak

FMC Management

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »