Reklama

Główna para kontynuuje wysokie poziomy

Oczywiście można się spodziewać jakiejś poważniejszej korekty na eurodolarze w najbliższym czasie, skoro w ciągu paru dni dobił do 1,2235 - ale nie przesadzajmy z jej możliwą skalą. Prawda jest taka, że wykres przeszedł przez ograniczenia w pobliżu 1,2080 - 1,21, tam więc należałoby teraz lokować wsparcie. Weszliśmy już, en general, w nowe rewiry.

W czwartek wypowie się publicznie Benoit Coeure z EBC, teoretycznie jest to jakiś moment, w którym mogłoby zostać zasugerowane, że euro stało się zbyt mocne. Ważniejszy jest jednak Mario Draghi, ale w tym tygodniu nie jest planowana jakaś jego publiczna wypowiedź. Oczywiście czasami zdarzają się komentarze nieplanowane, jakieś luźne wypowiedzi dla prasy, ale tego nie można przewidzieć.

Reklama

Zasadniczo rynek postawił na euro, bo mimo wszystko EBC ma większe pole do popisu, jeśli chodzi o zacieśnianie polityki. Fed już jest w cyklu podwyżek stóp i ograniczania bilansu, zasadniczo temat jest wyceniony, a dywagacje dotyczą raczej ewentualnego złagodzenia kursu.

Jutro w programie mamy indeks NY Empire State z USA, w czwartek indeks Philadelphia Fed i odczyty na temat budowy domów, w piątek raport Uniwersytetu Michigan.

Nawiasem mówiąc, ci, którzy od dawna nie spoglądali na wykres ropy, powinni nań zerknąć. Trend jest nadal wzrostowy. Jeszcze w październiku zdarzały się zejścia do 51 dolarów, teraz mamy pona 64 dolary (mowa o baryłce ropy WTI). W czerwcu 2017 notowano ok. 42 - 43 dolary, potem nastąpił odwrót w obecnym kierunku, tak więc trend ma już długą historię. Aktualnych cen nie było od roku 2014.

USD/PLN jest już przy 3,4040 - i otwiera to pole do myślenia o kursach o 2 - 3 grosze niższych. Póki eurodolar rośnie, póty dolar-złoty opada. Na euro-złotym nie jest tak prosto, niemniej i tam notujemy wciąż niezły kurs (na kupno euro), tj. 4,1650. Dołkiem i wyzwaniem jest poziom 4,14.

Nasze generalne założenie co do EUR/PLN jest jednak takie, że nawet jeśli wykres zejdzie jeszcze kilka groszy, to potem zacznie długofalowo i stopniowo odbijać. Wypada, by złoty oddał (dużą) część z tego, co zarobił, a polityka EBC i Fed generalnie nam nie sprzyja, skoro - last but not least, z przerwami, wątpliwościami, ale jednak - jest jastrzębia. Na razie nie tracimy na mocnym euro, bo rynek traktuje wzrost głównej pary trochę jako odwrót od dolara - ale przecież mocne euro to mocne euro, w końcu ten fakt powinien przeważyć nad tymczasowymi korzyściami.

Dziś o 14:00 mamy w programie inflację CPI, jutro wskaźniki dotyczące inflacji bazowej. Mowa o finalnych danych grudniowych.

Tomasz Witczak

Dowiedz się więcej na temat: waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »