Reklama

Główna para znów przy dwunastce

Wczoraj oczywiście nie było handlu i pracy w Polsce, tym niemniej na świecie zmagania rynkowe generalnie toczyły się bez przeszkód.

W USA rozczarował indeks NY Empire State, który miał z 0,55 pkt wzrosnąć do 2,5 pkt (według prognoz), a spadł do -4,21 pkt. Słaby był odczyt PKB Japonii za II kwartał (annualizowany wynik to +0,2 proc. przy założeniu 0,7 proc.), choć produkcja przemysłowa za czerwiec przebiła prognozy (miało być +1,9 proc. m/m oraz -1,9 proc. r/r, było +2,3 proc. m/m i -1,5 proc. r/r).

Reklama

Eurodolar oscyluje w okolicach poziomu 1,12. Co jest charakterystyczne na wykresie? Z jednej strony mamy linię biegnącą przez szczyty z 3 maja i 23 - 24 czerwca. Jest to linia spadkowa. Właściwie można powiedzieć, z pewnym przybliżeniem czy uproszczeniem, że w ostatnich dniach mamy do czynienia z jej testowaniem (por. szczyt z 12 sierpnia) - albo też, że taki test za chwilę nastąpi. Z drugiej strony, mamy dwie linie zwyżkowe. Jedna łączy minima z 27 lipca i 5 sierpnia, druga zaś dołki z 9 i 12 sierpnia, jest więc ostrzejsza.

A zatem trend spadkowy na eurodolarze po raz kolejny stoi pod znakiem zapytania. Dolar ma jeszcze szansę się umocnić, trend może zostać potwierdzony - owszem, to prawda. Tym niemniej to umocnienie będzie raczej ograniczone. W roli wsparć możemy rozważać np. 1,1130 czy 1,1045. By zbić eurodolara niżej, konieczne byłoby otrzymanie dobrych danych z USA i relatywnie jastrzębich komentarzy z Fed.

Dziś mamy jedną wypowiedź z kręgów Fed (czy też FOMC): to Dennis Lockhart, który wypowie się o 18:30. Wcześniej, mianowicie o 14:30, poznamy amerykańską inflację CPI tudzież dane o budowie domów i pozwoleniach na budowę. Warto dodać, że ostatni odczyt inflacyjny z USA (PPI z piątku) wypadł nisko, co zostało uznane za symptom oddalający nas od podwyżek stóp. Powiedzmy jeszcze, że o 15:15 poznamy dynamikę amerykańskiej produkcji przemysłowej.

Z innych danych warto wymienić niemiecki indeks ZEW, który pojawi się o 11:00. Prognoza na sierpień zakłada wzrost z -6,8 pkt do 2 pkt na plusie.

Co w Polsce?

W Polsce mamy dziś odczyt o godzinie 14:00, mowa o wskaźnikach inflacji bazowej za lipiec. Przewiduje się -0,3 proc. r/r na pozycji inflacji bez cen żywności i energii.

USD/PLN jest tymczasem dość nisko, przy 3,8130, natomiast na EUR/PLN mamy 4,2680. Ta druga para nie może spaść poniżej minimów z 11 - 12 sierpnia (rzędu 4,2560), ponieważ euro jest dość wysoko wyceniane na głównej parze. Można odnieść wrażenie, że na EUR/PLN proces aprecjacji złotego silnie przyhamował, być może wręcz zawraca - aczkolwiek w pamięci warto mieć mimo wszystko dołki z grudnia i kwietnia, tj. 4,2250-70. Na USD/PLN wyzwania to po prostu 3,81 i 3,80.

Na GBP/PLN mamy już 4,92 - ale warto wspomnieć, że na wczorajszej sesji wypracowano nawet 4,90. Być może ten "okrągły" poziom stanie się okazją do jakiegoś odbicia, co nie zmienia faktu, że funt jest relatywnie słaby. Dość przypomnieć 5,8340 - maksima z końcówki maja.

Tomasz Witczak

Dowiedz się więcej na temat: w polsce | Główną | glowne | waluty | tym

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »