Reklama

Grecja - będzie kolejny informacyjny rollercoaster?

Teoretycznie jest lepiej, ale biorąc pod uwagę zwroty sytuacji, jakie mieliśmy w ostatnich dniach, pewności nie ma. Nie będzie jej nawet wtedy, kiedy w poniedziałek Eurogrupa oficjalnie zgodzi się na drugi pakiet pomocowy dla Aten.

Patrząc na rynek z perspektywy ostatnich 48 godzin widać, że sytuacja zmienia się jak w kalejdoskopie. Pomysł, aby "porcjować" pomoc dla Grecji został szybko zarzucony - to uniemożliwiłoby przeprowadzenie operacji umorzenia części długów przez inwestorów prywatnych, a obie te kwestie stanowią tak naprawdę jedną całość. Wpływ mogła mieć też postawa Międzynarodowego Funduszu Walutowego, o czym dzisiaj spekuluje niemiecki Der Spiegel - przedstawiciele MFW mieli ponoć dać do zrozumienia Eurogrupie, iż w takim układzie mogą nie wziąć udziału w drugim "bailoucie". Cześć europejskich polityków mogła też zacząć się obawiać, iż przeciąganie tematu Grecji może tylko nasilić nastroje eurosceptyczne. Niemiecki Suddeutsche Zeitung plotkuje dzisiaj o różnicach w opiniach pomiędzy kanclerz Angelą Merkel, która opowiada się za szybkim porozumieniem, a jej ministrem finansów Wolfgangiem Schauble, który opowiada się za twardszą linią wobec Aten. Temat Grecji zaczyna też skłócać europejskich polityków - dzisiaj francuski premier Fillon skrytykował kanclerz Merkel, iż ta dąży do bankructwa Grecji, które nie jest w interesie Europy.

Reklama

W efekcie szybko wróciły spekulacje, które zwiększają szanse na osiągnięcie oficjalnego porozumienia Eurogrupy z Grecją już w najbliższy poniedziałek, gdyż późniejszy ruch na rynkach był właśnie oparty o ten czynnik). Do informacji o osiągnięciu porozumienia w temacie wskazania dodatkowych oszczędności na 325 mln EUR, a także zarzucenia pomysłu podzielenia wartej 130 mld EUR pomocy na transze (na każdą z nich miałaby być odrębna umowa), doszły później kolejne. Źródła unijne poinformowały, iż w przypadku osiągnięcia porozumienia Eurogrupy z Grecją w poniedziałek, umowa zakładająca umorzenie części długów przez inwestorów prywatnych byłaby tylko kwestią czasu - operacja bond swap mogłaby rozpocząć się już 22 lutego, a zakończyć 9 marca, tak aby zdążyć ze wszystkimi formalnościami na 20 marca. Kluczowe okazały się jednak spekulacje podane przez Financial Times, jakoby Europejski Bank Centralny planował w najbliższą niedzielę (a więc na dzień przed spotkaniem Eurogrupy) przeprowadzenie operacji "zrolowania" posiadanych greckich obligacji na nowe po ich cenie nominalnej, a zatem bez strat.

Potencjalny zysk księgowy z tej operacji (ECB kupował papiery z dyskontem), który można szacować na 10-15 mld EUR miałby zostać przekazany bankom centralnym, które mogłyby (teoretycznie jest to możliwe, gdyż zyski banków centralnych są elementem narodowych budżetów) wykorzystać go jako element pomocy dla Grecji. Ta brakująca kwota (10-15 mld EUR) może rozwiązać problem, na który zwrócili uwagę eksperci Troiki w swoim raporcie nt. greckich finansów - obecna kwota drugiego "bailoutu" (130 mld EUR) może okazać się niewystarczająca, a także zakończyć "naciski" polityków na ECB, aby ten dołożył "swoją cegiełkę" w temacie pomocy dla Grecji. Niemniej w krótkim okresie to sygnał, że skoro ECB chce rolować papiery w niedzielę, to musi zakładać, że porozumienie zostanie zawarte w poniedziałek. Minusem tej całej koncepcji jest jednak to, że nikt w ECB jeszcze tego oficjalnie nie potwierdził. Kolejny problem to niebezpieczny precedens - ECB jako instytucja publiczna strat nie poniesie, a inwestorzy prywatni już będą musieli ich zaksięgować całkiem sporo - który może przełożyć się na zmianę postrzegania przez inwestorów ryzyka inwestycyjnego w obligacje euro-peryferiów, a także ewentualne pozwy prawne ze strony części prywatnych inwestorów (hedge fundów), które nie będą chciały zgodzić się na zawarcie porozumienia z greckim rządem. Czy w takiej sytuacji nie pojawią się spory w samym ECB, co do słuszności przeprowadzenia tej operacji i będzie ona mieć rzeczywiście miejsce w najbliższych dniach?

Kolejne ryzyko, o którym nie należy zapominać to fakt, iż nawet zawarcie porozumień z Eurogrupą i prywatnymi wierzycielami (jeżeli do tego dojdzie na początku przyszłego tygodnia) nie zamknie problemów greckich, tylko oddali je w czasie. Po pierwsze pomoc dla Grecji będzie musiała zostać parafowana przez rządy, a w kilku przypadkach także parlamenty niektórych państw strefy euro - kluczowa może okazać się zwłaszcza postawa Niemiec (głosowanie w Bundestagu może odbyć się 27 lutego), zwłaszcza, że w koalicji rządowej CDU-FDP pełnej zgody nie ma, a Angela Merkel będzie osłabiona aferą z prezydentem Wullfem). Kolejny problem mogą stwarzać greccy politycy - wprawdzie liderzy PASOK i Nowej Demokracji podpisali "reformatorskie lojalki", ale lewica i komuniści, którzy mogą współrządzić Grecją od kwietnia już nie. Rozwiązaniem byłoby odłożenie wyborów do 2013 r., ale o tym myśli jedynie PASOK, któremu ze względu na fatalne sondaże to będzie się to najbardziej opłacać.

Dzisiaj w kalendarzu mamy oczywiście dane z Polski, o których piszemy w komentarzu do rynku złotego, ale też informacje z Kanady (inflacja CPI za styczeń o godz. 13:00) i USA (styczniowa inflacja CPI - oczek. 0,3 proc. m/m i 0,2 proc. m/m w ujęciu bazowym - a także wskaźniki wyprzedzające w gospodarce w styczniu oczekiwane na poziomie 0,5 proc. m/m). Istotność danych z USA nie jest duża, gdyż dla FED bardziej miarodajnym miernikiem inflacji jest indeks PCE.

EUR/USD: Kolejny test strefy 1,3200-1,3250?

Wprawdzie wydawało się, że opuszczenie dołem strefy 1,3030-80, co miało miejsce wczoraj, sprawi, iż stanie się ona oporem, to jednak nieoczekiwane spekulacje w temacie Grecji sprawiły, że wróciliśmy do starej konwencji w której strefa wsparcia to 1,3030-80, a oporu to 1,3200-1,3250 z ważnym poziomem 1,3145 po środku. Ciekawe ujęcie daje wykres tygodniowy, gdzie doszło do zanegowania negatywnej wymowy świecy. To wszystko daje ciekawe prognozy na przyszły tydzień. Warto też zerknąć na wykres tygodniowy koszyka BOSSA_USD, gdzie wyraźnie zawróciliśmy ze strefy oporu. Reasumując, gra na mocniejszego dolara może wcale nie być tak oczywista, biorąc pod uwagę fakt, że temat Grecji może zostać chwilowo zdjęty z wokandy, w kwestii Portugalii mamy "kamuflaż problemów" poprzez względnie przyzwoite zachowanie się rynku długu, a ostatnie dane makroekonomiczne z głównych gospodarek zdają się oddalać czarny scenariusz mocnego hamowania.

Marek Rogalski

Dowiedz się więcej na temat: była | waluty | Ale

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »