Reklama

Grecja blisko przełomu?

Wczoraj po południu pisałem: "wiele może zależeć od tego, czy międzynarodowe instytucje są już gotowe na przeprowadzenie kontrolowanego bankructwa Grecji. Jeżeli nie, to niezależnie od obietnic składanych przez greckiego premiera i ministra finansów, pieniądze dla Greków w październiku się znajdą...".

I tak po wieczornej telekonferencji z udziałem greckiego ministra finansów i przedstawicieli Trójki okazało się, że "klimat rozmów był lepszy, niż się spodziewaliśmy", a szanse na osiągnięcie porozumienia jeszcze we wtorek wieczorem są dość duże - to wypowiedzi anonimowego greckiego urzędnika dla agencji Reuters, które wczoraj wieczorem poprawiły nastroje wokół euro. Czy wtorkowy wieczór przyniesie przełom? Zobaczymy - konferencja rozpoczyna się po godz. 19:00 i być może kilka godzin później będzie już wiadomo, czy Grecy mają szanse na otrzymanie październikowej transzy pomocy. Przy obecnych nastrojach na rynkach to by wiele zmieniało i dałoby mocny pretekst do większej korekty, chociaż nie od razu. Po drodze rynek musiałby się uporać z kilkoma rzeczami:

Reklama

Włochy - agencja S&P wyszła przed szereg obniżając rating do A z A+ z zachowaniem perspektywy negatywnej. Rynek spodziewał się, że pierwszy będzie Moody's, chociaż przedstawiciele tej agencji w miniony piątek dali do zrozumienia, iż nie dojdzie do tego wcześniej, niż za miesiąc. Warto zwrócić, że ocena S&P to 3 poziomy niżej od analogicznego ratingu Moody's (Aa2) i 2 noty poniżej Fitch'owskiego AA-, co może sugerować, iż temat sytuacji we Włoszech będzie nam wracał, zwłaszcza, że jednym z argumentów wymienianych przez S&P jest wiarygodność działań podejmowanych przez premiera Berlusconiego. Jeżeli Grecja dostanie pieniądze w październiku, to temat Włoch się wyciszy, ale na pewno wróci z większą mocą, jeżeli w strefie euro znów pojawią się jakieś zawirowania

USA - inwestorzy liczą na to, że dobry wujek Ben znów nadejdzie z odsieczą (czytaj workami dolarów). Niemniej jutrzejszy komunikat FED może nieco rozczarować inwestorów, gdyż sygnałów nt. QE3 nie zobaczymy. Najbardziej prawdopodobna jest tzw. Operation Twist, czyli zmiana struktury portfela obligacji FED z papierów krótkoterminowych, na długoterminowe. To działanie policzone na dłuższy efekt

Europejskie banki - wprawdzie w ubiegłym tygodniu ECB wraz z pozostałymi bankami centralnymi dał do zrozumienia, iż zapewni wystarczające finansowanie w dolarach, to na rynku nadal plotkuje się nt. trudnej sytuacji tych instytucji. W efekcie we wtorek rano Bank od China i inne chińskie instytucje poinformowały o zawieszeniu transakcji FX forward i swap z kilkoma europejskimi odpowiednikami. Można to zmienić zapewniając o rychłym dokapitalizowaniu europejskich banków (tak jak to postulował MFW), a także "uspokajając" sytuację wokół Grecji, która rodzi tylko ciągle nowe spekulacje nt. upadku całego Eurolandu

Niemcy - pozycja Angeli Merkel wśród samych Niemców jest coraz gorsza - koalicja rządowa przegrywa lokalne wybory w kolejnych landach (w niedzielę w Berlinie), a jej politycy chcą usilnie zmienić swój wizerunek (zeszłotygodniowe, negatywne wypowiedzi przedstawicieli CSU i FDP nt. Grecji). Wyborcy tego nie kupują, tym samym zaplanowane na 29 września głosowanie w Bundestagu może przynieść pozytywną niespodziankę, gdyż dysydentom w CDU/CSU/FDP nie będzie się do końca opłacać głosowanie przeciwko linii własnego ugrupowania. Niemniej samo głosowanie może wywoływać pewną nerwowość na rynkach

Jak widać rynek ma kilka ważnych punktów do przejścia. Niemniej dzisiaj rano widać, że sytuacja jest znacznie lepsza, niż wczoraj rano. Warto zastanowić się nad możliwością rozbudowywania większej korekty - szanse na naruszenie bariery 4,40 przez EUR/PLN spadają, podobnie jak ryzyko nowych szczytów na USD/PLN. Wydaje się też, że możemy odłożyć ryzyko spadku EUR/USD w okolice 1,3350-1,3400 w ciągu najbliższych dniach.

EUR/PLN: Strefa oporu 4,38-4,40 nabiera na znaczeniu. Jej sforsowanie w najbliższych dniach wydaje się mniej prawdopodobne, niż jeszcze wczoraj rano. Rynek może próbować zejść poniżej 4,34-4,35, co mogłoby otworzyć drogę do powrotu w strefę 4,28-4,32 w kolejnych dniach.

USD/PLN: Wczoraj wyszliśmy nieco powyżej zeszłotygodniowego szczytu na 3,22, ale później rynek się cofnął. Zakładając możliwe odbicie na EUR/USD trzeba przyjąć, iż dzisiaj możemy testować strefę 3,14-3,15. Wygląda na to, że właśnie formujemy formację krótkoterminowego szczytu w rejonie 3,19-3,22.

EUR/USD: Rynek może już teraz dyskontować pozytywne rozwiązanie ws. greckiej, jakie ma pojawić się dzisiaj wieczorem. Pozytywny sygnał to fakt zignorowania negatywnych informacji nt. ratingu Włoch. Wydaje się, że dojdzie dzisiaj do sforsowania wczorajszego szczytu na 1,3719 i domknięcia luki na 1,3750. W przypadku potwierdzenia się dobrych wieści z Grecji możemy z impetem sforsować poziom 1,38 i w godzinach wieczorno-nocnych dojsć nawet w okolice 1,3880-1,3900. Mocne wsparcie to teraz rejon 1,3600-1,3626.

GBP/USD: Funt, który wczoraj zachowywał się słabo, dzisiaj może to nieco nadrobić - już wróciliśmy ponad poziom 1,57. Niewykluczone, że ocieplenie się nastrojów może sprawić, iż do wieczora przetestujemy okolice 1,5750-1,5800. O wyraźniejsze odreagowanie brytyjskiej waluty może być trudno, ze względu na jutrzejsze spekulacje dotyczące publikowanych zapisków z ostatniego posiedzenia Banku Anglii.

Marek Rogalski - analityk DM BOŚ

Dowiedz się więcej na temat: waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »