Reklama

Grecy proponują, euro w górę

W piątkowym komentarzu pisaliśmy, że ostre słowa przedstawiciela nowego rządu Aleksisa Tsiprasa są niczym innym, jak elementem twardych negocjacji, które będą się toczyć w najbliższych tygodniach. Grecy zaczęli z mocnego tonu, aby później stopniowo spuszczać powietrze. Jest jasne, że celem Syrizy jest utrzymanie władzy przez 4 lata, a nie kolejna rewolucja, której synonimem byłby potencjalny Grexit.

Niemniej wizerunkowo rząd Syrizy musi coś "ugrać" z pożyczkodawcami, aby "wyjść z twarzą" u siebie w kraju. Od początku było jasne, że realizacja wszystkich postulatów postawionych w kampanii wyborczej jest nierealna - to tylko polityka. Co forsują Grecy? Przedefiniowanie roli Troiki (przedstawicieli UE, EBC i MFW) jako organu kontrolnego w imieniu pożyczkodawców.

Nie może to jednak oznaczać, że Grecy będą mieli wolną rękę w sprawach gospodarczych, chociaż to byłoby jak najbardziej na rękę Syrizie. Niemniej Grecy zdają się iść tym tokiem rozumowania - dzisiejsza propozycja to zamiana części pożyczonego długu (od EBC, UE w której imieniu stroną jest EFSF i MFW) na obligacje uzależnione od wzrostu gospodarczego. Tym samym Grecy chcą pokazać, że mają "tajemniczą" receptę na poprawę sytuacji gospodarczej - alternatywnie dążą do ukrytej formy redukcji zadłużenia. Bo przecież te zmniejszy się wraz z wpadnięciem w kolejną spiralę recesji. A o otwartej formie odpisania części długu nikt w Europie nie chce (na razie) słyszeć.

Reklama

Na razie grecki minister finansów nie przedstawił szczegółów swojego pomysłu, a jego tournee po strefie euro trwa (w planach jest też spotkanie z szefem EBC). Strona europejska reaguje sceptycznie (to też element pozycji negocjacyjnej), niemniej obie strony wiedzą, że czas biegnie. Program pomocowy dla Grecji kończy się planowo w końcu lutego - wtedy to Ateny miały zaciągnąć kolejną ratę pożyczki dla zrolowania zadłużenia. Wraz z nim może wygasnąć finansowanie greckich banków, dla których do tej pory pomocny był Europejski Bank Centralny. Tym samym wstępny, fundamentalny kompromis powinien zostać zawarty do końca miesiąca. Potem zostaje nieco czasu na dopracowanie szczegółów - w okolicach wakacji wypadają kolejne duże płatności długu, a agencje ratingowe już zapowiedziały, że rozważą rewizję dotychczasowych ocen dla Grecji.

Reasumując, ostatnie informacje z Grecji pokazują tylko, że proces trudnych negocjacji trwa. Alternatywnie można zakładać, że Europa w jakimś stopniu ugnie się pod presją Aten, aby nie dopuścić do powrotu nadmiernych wahań na rynkach finansowych. Tylko, że czynnik polityczny będzie w tym roku miał coraz większe znaczenie - chwieje się pozycja premiera Włoch Matteo Renzi, który zaproponował prywatyzację państwowych molochów, a w Hiszpanii czekają nas wybory parlamentarne, które wprowadzą populistyczny Podemos na europejskie salony (chociaż nie do władzy).

Tym samym z pewną ostrożnością należy pochodzić do pozytywnego wpływu informacji z Grecji. Im więcej rynek pozna szczegółów i zawiłości negocjacji, tym będzie mniej z nich zadowolony. Niemniej dzisiaj euro zyskało względem większości walut - straciło tylko w relacji do walut naszego regionu (to nadal echa zapowiedzi programu QE przez EBC, tureckiej liry - rynek cieszy się z wyższej inflacji CPI, oraz rosyjskiego rubla).

Na wykresie EUR/USD mamy wyjście ponad poziom szczytu z 27 stycznia na 1,1422. Naruszony został też poziom 1,1459 bazujący na dołku z 16 stycznia. Jutro w kalendarzu mamy odczyty usługowych PMI dla usług w strefie euro, a także szacunki ADP i ISM dla usług z USA. Kolejny opór na EUR/USD to okolice 1,1637 - dołek z listopada 2005 r.

Marek Rogalski - Główny analityk walutowy

Prezentowany raport został przygotowany w Wydziale Doradztwa i Analiz Rynkowych Domu Maklerskiego Banku Ochrony Środowiska S.A. z siedzibą w Warszawie tylko i wyłącznie w celach informacyjnych i nie stanowi analizy inwestycyjnej, ani analizy finansowej ani rekomendacji w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005r. (Dz.U. 2005, poz. 206 nr 1715) oraz Ustawy z dnia 29 lipca 2005r. (Dz.U. 2005, Nr 183, poz. 1538 z późn. zm.). Przedstawiony raport jest wyłącznie wyrazem wiedzy i poglądów autora według stanu na dzień sporządzenia i w żadnym wypadku nie może być podstawą działań inwestycyjnych Klienta. Przy sporządzaniu raportu DM BOŚ SA działał z należytą starannością oraz rzetelnością. DM BOŚ SA i jego pracownicy nie ponoszą jednak odpowiedzialności za działania lub zaniechania Klienta podjęte na podstawie niniejszego raportu ani za szkody poniesione w wyniku tych decyzji inwestycyjnych. Niniejszy raport adresowany jest do nieograniczonego kręgu odbiorców. Został sporządzony na potrzeby klientów DM BOŚ S.A. oraz innych osób zainteresowanych. Nadzór nad DM BOŚ SA sprawuje Komisja Nadzoru Finansowego. Regulaminy doradztwa inwestycyjnego i sporządzania analiz inwestycyjnych, analiz finansowych oraz innych rekomendacji o charakterze ogólnym dotyczących transakcji w zakresie instrumentów finansowych oraz instrumentów bazowych instrumentów pochodnych znajdują się na stronie internetowej bossa.pl w dziale Dokumenty.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »