Reklama

Gwałtowna przecena mało prawdopodobna

Złoty ma za sobą całkiem udany tydzień. Co prawda polska waluta straciła wobec dolara, euro a szczególnie franka, jednak w tygodniu, w którym na globalnych rynkach akcji dominowali sprzedający, a w notowaniach par USDJPY i EURCHF mieliśmy nowe minima (odzwierciedlające wzrost awersji do ryzyka), przecena o mniej niż 0,5% względem euro i franka to korzystny sygnał.

Na niekorzyść rynków wschodzących oddziaływały słabe dane z USA. Bardzo duży spadek sprzedaży domów w USA czy słabe dane o zamówieniach dóbr trwałego użytku nie pomagały nastrojom na rynkach globalnych. Z drugiej strony są też dobre informacje. Oczekiwania na dalsze luzowanie polityki monetarnej w USA sprzyjają inwestycjom w waluty rynków wschodzących, choć należy zaznaczyć, iż korzystny wpływ tego zjawiska będzie widoczny głównie w momencie, gdy poprawią się nastroje na globalnych rynkach akcji. Walutom naszego regionu sprzyjają dane z Niemiec, gdzie po raz kolejny wzrósł indeks klimatu biznesowego Ifo. Jeśli dane z niemieckiej gospodarki nadal będą pozytywnie zaskakiwać, będzie to pomagać zarówno notowaniom euro względem dolara, jak i notowaniom złotego.

Reklama

Nie zmienia to jednak faktu, iż kontynuacja korekty na rynku złotego (głównie względem dolara i franka) jest nadal możliwa. Złoty obok czeskiej korony, to nadal wakacyjny lider - obydwie waluty od końca czerwca zyskały po ok. 7% względem amerykańskiego dolara. To może zachęcać inwestorów do realizacji zysków, gdyby nastroje na rynkach globalnych nadal się pogarszały, a biorąc pod uwagę dane z USA - nie można tego wykluczyć. Kluczowe w tym kontekście będą miesięczne dane z rynku pracy, które poznamy w przyszły piątek. Należy też mieć na uwadze systematycznie rosnące premie od długu takich krajów jak Hiszpania, Portugalia czy Włochy. Wątek kłopotów fiskalnych ostatnio przycichł, ale systematyczny wzrost premii może zwiastować kłopoty.

Podsumowując, gwałtowna przecena złotego wymagałaby połączenia bardzo słabych z USA oraz powrotu problemów w strefie euro. Choć jest to scenariusz możliwy (do tego można by jeszcze dołożyć silniejsze spowolnienie w Chinach), jest on na chwilę obecną relatywnie mało prawdopodobny. Jeśli scenariusz ten nie zmaterializuje się, złoty do końca roku powinien zyskać na wartości, szczególnie wobec franka, gdyż naszym zdaniem umocnienie franka względem euro było zbyt głębokie. Pod koniec piątkowych notowań euro kosztowało 3,9850 złotego, dolar 3,1350 złotego, zaś frank 3,0580 złotego. Te poziomy mogą się jeszcze zmienić w reakcji na wystąpienie szefa Fed, które rozpocznie się o godz. 16.00.

Przemysław Kwiecień

Główny Ekonomista

X-Trade Brokers Dom Maklerski S.A.

Przemyslaw.kwiecien@xtb.pl

www.xtb.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »