Reklama

Handel bez koncepcji

Wczorajszy dobry wynik indeksu instytutu ZEW, dobrze przyjęty wynik aukcji hiszpańskich bonów skarbowych oraz mocny wzrost amerykańskich indeksów giełdowych nie przyczyniły się do rozstrzygnięcia sytuacji na rynku głównej pary walutowej.

Kurs eurodolara poruszał się w wąskim paśmie pomiędzy 1,31 a 1,3150 i pozostaje w nim także podczas dzisiejszego poranka. Można zatem wnioskować, że inwestorom brakuje pomysłu na dalszą grę. Z jednej strony starają się oni podtrzymywać pozytywny klimat inwestycyjny korzystając z lepszych odczytów niektórych danych makro oraz z poprawy na rynku długu. Z drugiej zaś nie są w stanie do końca zapomnieć o sytuacji w Hiszpanii oraz we Włoszech. W tym pierwszym kraju nadal na horyzoncie kształtuje się widmo rosnących kosztów obsługi zadłużenia wywołane poważnymi kłopotami gospodarczymi oraz zbyt powolnymi reformami. Ten temat mimo, że nieco ucichł od początku tygodnia z pewnością wróci w najbliższym czasie. Inwestorzy bowiem cały czas mają na uwadze kłopoty Madrytu, które staja się także kłopotami Rzymu. W ostatnim czasie również rentowności obligacji tego kraju są poddawane sporym wahaniom. A mogą być one jeszcze większe i to nie tylko z powodu trudności na Półwyspie Iberyjskim. Impuls może pochodzić z samej Italii, bowiem włoski premier, Mario Monti, obniżył swoje oczekiwania co do wyniku krajowej dynamiki gospodarczej w tym roku. To stawia pod sporym znakiem zapytania możliwość zrealizowania założonych cięć budżetowych. Kłopoty w tym temacie szybko mogą się przełożyć na poziom awersji do włoskich aktywów, co negatywnie odbiłoby się na globalnym sentymencie. Dodatkowo Stach może podnieść zaplanowany na piątek szczyt państw grupy G20, jeśli nie uda się porozumieć w kwestii dokapitalizowania MFW.

Reklama

Wczorajsze lepsze nastroje na rynkach giełdowych pozwoliły na umocnienie rodzimej waluty. Niezdecydowanie uczestników rynku z okresu sesji europejskiej zostało rozstrzygnięte w pierwszych taktach handlu za oceanem. Złoty wykorzystał sprzyjające warunki i umocnił się zarówno względem euro jak i dolara. Wobec tej pierwszej waluty ruch na południe sięgnął poziomu 4,1655. W tym samym czasie cena dolara spadła do 3,1690 zł. Niestety niedźwiedziej stronie rynku nie udało się utrzymać tak niskich poziomów i po niewielkim cofnięciu notowania wkroczyły w fazę konsolidacji. Zwiększenie aktywności można było obserwować dopiero dziś o poranku, kiedy byki podjęły starania w temacie mocniejszego odreagowania wczorajszych spadków. O godzinie 8:40 za euro trzeba było zapłacić 4,1750 zł, zaś za dolara 3,1820 zł.

Środowe kalendarium makroekonomiczne przyniesie nam tylko dwie istotne publikacje makroekonomiczne. O godzinie 10:00 ogłoszone zostanie saldo rachunku bieżącego dla Strefy Euro. Według analityków nadwyżka ma wynieść 4,1 mld EUR, czyli o 0,4 mld mniej niż w poprzednim okresie. Następnie o godzinie 14:00 podane zostaną informacje na temat zmiany przeciętnego wynagrodzenia w Polsce. Eksperci zakładają wzrost na poziomie 3,8% r/r, czyli o 0,5% wolniej niż w poprzednim okresie.

Michał Mąkosa

Biznes INTERIA.PL na Facebooku. Dołącz do nas i bądź na bieżąco z informacjami gospodarczymi

Dowiedz się więcej na temat: handel

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »