Reklama

Harce złotego i optymizm Amerykanów

Po ostatnich harcach na złotym, gdy dzienna zmienność przekraczała 7 gr, inwestorzy z uwagą będą śledzić notowania USD/PLN, EUR/PLN i CHF/PLN. We wtorek oprócz nastrojów na światowych rynkach oraz sytuacji na EUR/USD, potencjalny wpływ na notowania mogą mieć dane o sierpniowej inflacji w Polsce (godz. 14:00; prognoza: 3,6 proc. r/r). O ile tylko zdołają one zaskoczyć rynek.

Wtorkowy poranek przynosi konsolidację notowań złotego na poziomach zbliżonych do wczorajszego zamknięcia, co wpisuje się w zachowanie innych walut regionu. O godzinie 8:58 za dolara trzeba było zapłacić 2,8627 zł, za euro 4,1858 zł, natomiast szwajcarski frank kosztował 2,7634 zł. We wszystkich trzech przypadkach, po tym jak wczoraj zostały wyrysowane podażowe świece o kształcie spadającej gwiazdy, szanse na ruch do dołu są w dniu dzisiejszym są większe niż do góry. Przynajmniej w pierwszych godzinach notowań. W najbliższych dniach w dalszym ciągu możemy być świadkami zwiększonej zmienności na rynku walutowym. Strona popytowa będzie bowiem starać się wykorzystać każdy pretekst do wygenerowania wzrostowej korekty na USD/PLN, EUR/PLN i CHF/PLN. Celem takiej korekty są odpowiednio poziomy 2,95-3,00 zł, 4,30 zł i 2,85 zł.

Niesłabnący optymizm amerykańskich inwestorów, który bardzo dobrze obrazuje przebieg poniedziałkowej sesji na Wall Street, jakkolwiek jest cechą narodową, to staje się coraz mniej zrozumiały. Można odnieść wrażenie, że Amerykanie chcą wycisnąć z giełdy wszystkie zyski, póki jeszcze otoczenie rynkowe w jakiś sposób temu sprzyja.

Aktualna sytuacja techniczna na wykresach indeksów S&P500 i Nasdaq Composite, które zakończyły wczorajszą sesję na najwyższych poziomach w tym roku, pozostaje dobra. Krótkoterminowe wykupienie oraz negatywne dywergencje na dziennych wskaźnikach ostrzegają co prawda przed realizacją zysków, ale nie są to nawet sygnały zapowiadające korektę. Chociaż ta wydaje się być coraz bliższa. Do sygnału sprzedaży Wall Street ma jeszcze daleką drogę. Takim sygnałem będzie spadek S&P500 poniżej 1015 pkt., a Nasdaq Composite poniżej 2010 pkt., czyli pokonanie linii trendu wzrostowego poprowadzonych po dołkach z lipca i pierwszych dni września.

Wczorajsze wzrosty na Wall Street będą mieć pozytywny wpływ na pierwsze godziny handlu na europejskich parkietach. O tym jak dzień się zakończy, zdecydują publikowane dziś dane makroekonomiczne. Przede wszystkim wrześniowy odczyt indeksu ZEW oraz NY Empire State oraz sierpniowe dane o sprzedaży detalicznej w Stanach Zjednoczonych. We wtorek zostanie opublikowana duża grupa danych makroekonomicznych. Rano inwestorzy poznali dane nt. inflacji konsumenckiej we Francji oraz o produkcji przemysłowej w Szwajcarii. Przed południem dowiedzą się jeszcze jak kształtowały się w sierpniu ceny w Wielkiej Brytanii oraz jaką wartość we wrześniu miał indeks instytutu ZEW. Po południu natomiast zostaną opublikowane dane ze Stanów Zjednoczonych nt. sprzedaży detalicznej, PPI, zapasów niesprzedanych towarów oraz indeks NY Empire State. To właśnie dane z USA rozstrzygną o tym w jakich nastrojach rynki finansowe będą kończyły dzień.

Marcin R. Kiepas

marcin.kiepas@xtb.pl

Dowiedz się więcej na temat: notowania | Amerykanie | w polsce | dolar | optymizm | inwestorzy | W.E. | harce | R.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »