Reklama

Hiszpania gotowa poprosić o pomoc...

Końcówka wczorajszej sesji londyńskiej charakteryzowała się sporą zmiennością. Strona popytowa podciągała kurs głównej pary na nowe maksima, wykorzystując ku temu m.in. lepsze dane odnośnie indeksu ISM dla przemysłu w USA, który powrócił powyżej poziomu 50 pkt. Przewaga kupujących zmniejszyła się jednak podczas handlu za oceanem.

Byki nadal w przewadze

Mieszane nastroje na amerykańskiej giełdzie doprowadziły do częściowej realizacji zysków na eurodolarze. Poprzez to kurs osunął się poniżej poziomu 1,29 i zatrzymał na wsparciu na 1,2880. Do takiego obrotu sprawy przyczyniło się m.in. wystąpienie szefa FED. Ben Bernanke w swoim przemówieniu bronił obecnych działań Rezerwy Federalnej. Nie odniósł się jednak do kwestii ewentualnego rozszerzenia wielkości programu QE3 co rozczarowało część inwestorów, którzy właśnie na to liczyli. Poza tym zwrócił on ponownie uwagę na to, że to władze USA muszą również podjąć działań wspierających wzrost. Dziś o poranku kurs eurodolara kształtuje się na nieco wyższym poziomie. Bykom udało się wybronić na wsparciu i powrócić powyżej poziomu 1,29. Sprzyjały im w tym spekulacje agencyjne jakoby Hiszpania była gotowa poprosić o międzynarodową pomoc już w najbliższy weekend. Ta informacja mogłaby mocniej wpłynąć na poprawę nastrojów, jednak z tych samych doniesień wynika, że decyzję tą hamują Niemcy. Kanclerz Angela Merkel woli uniknąć pojedynczego głosowania na pakietami pomocowymi. Może to być spowodowane tym, że w pewnym momencie pomoc może nie zostać uchwalona, co zagroziłby dotychczasowym działaniom antykryzysowym. Widać zatem, że temat ten nadal będzie kluczowy w kształtowaniu nastrojów globalnych.

Reklama

Złoty odbija od dołków

Wczorajsze wzrosty na rynku eurodolara, lepsze dane o indeksie ISM oraz poprawa sentymentu globalnego przyczyniła się do sporej aprecjacji rodzimej waluty. Kurs pary USD/PLN naruszył poziom wsparcia na 3,1650, natomiast cena euro spadła poniżej 4,09 zł. Ruch na północ nie trwał jednak zbyt długo i skończył się wraz z częściową realizacją zysków na rynku głównej pary. Byki z rodzimego podwórka wykorzystały tą sytuację i notowania par złotowych powróciły na wyższe poziomy. Próby powrotu kończyły się niepowodzeniem i dziś o poranku, tuż przed otwarciem rynków europejskich za dolara trzeba zapłacić 3,1850 zł, zaś za euro niemal 4,11 zł. Zachowanie złotego w dalszym ciągu będzie uzależnione od kształtowania się sentymentu globalnego. Mniejsze znaczenie będą miały za to czynniki wewnętrzne, w tym rozpoczynające się dziś posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej.

Tylko jedna figura

Wtorek przyniesie tylko jedną istotną publikację makroekonomiczną. O godzinie 11:00 opublikowana zostanie inflacja PPI w Strefie Euro. Według analityków tempo wzrostu cen producentów ma w sierpniu przyspieszyć do poziomu 2,5% r/r, czyli o 0,7% szybciej niż w poprzednim okresie.

Michał Mąkosa

FMC Management

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »