Reklama

Hossa przy wciąż słabym dolarze

Wczorajsza sesja na Wall Street zakończyła się wydźwignięciem wszystkich trzech głównych indeksów na historyczne maksima, a S&P 500 pokonał poziom 2700 pkt. Od początku dnia nastroje były świetne, jednak sytuacja wyraźnie poprawiła się po publikacji zdecydowanie lepszego od oczekiwań wskaźnika ISM, który wzrósł do 59.7 pkt. z 58.2 pkt. przed miesiącem, co odzwierciedla przyspieszenie tempa poprawy koniunktury gospodarczej.

Byczych nastrojów nie popsuł także relatywnie jastrzębi wydźwięk protokołu z grudniowego posiedzenia amerykańskiej Rezerwy Federalnej, w którym członkowie FOMC zwracali uwagę na pozytywny wpływ reformy podatkowej na poziom aktywności gospodarczej.

Reklama

W optymistycznym tonie amerykańscy bankierzy centralni odnosili się także do sytuacji na rynku pracy i pozytywnego przełożenia na dynamikę inflacji, która powinna stopniowo zmierzać w kierunku 2% celu. Przedłużający się okres dojścia do tego poziomu jest jednak źródłem niepokoju i może to spowodować spowolnienie tempa cyklu podwyżek stóp procentowych.

Dla dalszej ścieżki stóp procentowych w USA najważniejszy jest obecnie wzrost cen i to pewnie z tego powodu ani minutes, ani wskaźnik ISM nie był silnym impulsem wzrostowym dla dolara. Eurodolar odbija dziś z okolic 1.20, a USDJPY cały czas pozostaje blisko 112.50 mimo świetnych nastrojów na rynkach finansowych. Utrzymująca się słabość dolara jest jednak zastanawiająca.

W mniejszym stopniu wobec euro, bo tutaj perspektywy cały czas pozostają pozytywne, ale chociażby wobec jena. Aktywność gospodarcza w USA znajduje się na wysokim poziomie, stopa bezrobocia znajduje się już poniżej poziomu pełnego zatrudnienia, a ryzyka związane z wprowadzanym impulsem fiskalnym oddziałują w kierunku przyspieszenia tempa poprawy koniunktury, co wprost grozi przegrzaniem gospodarki.

Taki obraz procesów gospodarczych przemawia za narastaniem presji płacowej oraz inflacyjnych, co prędzej czy później powinno poprawić postrzeganie amerykańskiej waluty, która ma za sobą kiepski okres. O poranku USD na tle walut z grupy G10 zyskuje tylko wobec bezpiecznych przystani takich jak jen oraz frank. Haruhiko Kuroda szef Banku Japonii powtórzył dziś, że program luzowania ilościowego będzie kontynuowany mimo stopniowej poprawy koniunktury.

Na rynku surowcowym umiarkowanie jastrzębi wydźwięk protokołu z ostatniego posiedzenia Fed oraz świetny sentyment wobec bardziej ryzykownych aktywów skutkuje cofnięciem notowań złota w kierunku 1310 USD za uncję.

Ropa naftowa kontynuuje natomiast wzrosty i w przypadku odmiany WTI znajduje się już powyżej 62 USD za baryłkę, co oznacza, że do szczytów w 2015 roku brakuje kilkudziesięciu centów. Znajdujemy się zatem w ważnej sferze oporów, co powinno ograniczyć obserwowane w ostatnich tygodniach wzrosty ropy naftowej, szczególnie jeśli poprawi się sentyment wobec amerykańskiej waluty. Dziś opublikowane zostaną dane dotyczące stanów magazynowych paliw w USA. Wczorajszy raport API wskazał na kolejny tydzień mocnych spadek zapasów ropy, tym razem o 5 mln baryłek, co wspiera notowania surowca. Dodatkowo przemawiają za tym antyrządowe protesty w Iranie i obawy, że ucierpi na tym tempo i wielkość wydobycia surowca.

Rafał Sadoch, Zespół mForex, Dom Maklerski mBanku

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »