Reklama

Huśtawka nastrojów

Dzisiejsze notowania eurodolara były odbiciem niezdecydowania jakie panuje wśród inwestorów od początku tygodnia. Początkowe spadki wywołane doniesieniami o rezygnacji lidera Nowej Demokracji z budowania koalicji w greckim parlamencie spowodowało podniesienie poziomu awersji do ryzyka.

Poprzez to kurs pary EUR/USD ponownie zbliżył się do poziomu 1,30. W miarę jednak upływu czasu nastroje nieco się ustabilizowały, a po opublikowaniu o wiele lepszych danych z niemieckiej gospodarki pojawiła się szansa na większe odbicie. Cena euro powróciła do okolicę poziomów z otwarcia sesji londyńskiej, a na europejskich parkietach zaczęła pojawiać się zieleń. Poprawiający się sentyment skończył się jednak wraz z wypowiedzią innego greckiego polityka. Alexis Tsipras lider greckiej lewicy powiedział, że zobowiązanie dla zagranicznego bailoutu jest w jego opinii zerowe. Dodał także, że sprawa ta powinna być ponownie poddana pod głosowanie. W swojej wypowiedzi dał także wyraz temu, że rząd powinien zacząć sprawować kontrolę nad bankami.

Reklama

Takie stanowisko odbiło się negatywnie na rynkach finansowych. Widać bowiem, że konstruowanie nowego gabinetu może być bardzo trudne, jak nie niemożliwe. Dlatego tez nie może dziwić, że mozolnie zbudowany wzrost na eurodolarze w krótkiej chwili został zniweczony. Notowania osunęły się lekko poniżej wartości 1,30. Poziom wsparcia po raz kolejny wybronił się z opresji, lecz kiepski nastrój zapewne doprowadzi do kolejnych prób przebicia się. Czynnikiem, który w dniu dzisiejszym potwierdzał także niepewność i niezdecydowanie jakie zapanowało wśród inwestorów był niewielki zakres zmienności mieszczący się w granicy 50-60 pipsów.

Złoty znów wyżej

Od początku wtorkowej sesji pary złotowe walczyły o utrzymanie niższych poziomów jakie udało im się wypracować podczas wczorajszego popołudnia oraz nocy. Jednak przeważające negatywne nastroje po doniesieniach z Grecji sprawiły, że rodzima waluta systematycznie traciła na wartości. W ciągu pierwszej części handlu na Starym Kontynencie cena dolara zbliżyła się do wartości 3,2250, zaś euro wyceniono na 4,1970. Po dynamicznym przedpołudniowym osłabieniu niedźwiedzie podjęły próbę odreagowania. Wykorzystując lepsze dane z niemieckiej gospodarki wypracowały 1 groszowy ruch na południe na obu parach. Wysiłek ten okazał się jednak mieć krótkotrwałe skutki.

Wypowiedź lider greckiej lewicy znów podniosła awersję do mniej pewnych aktywów, co przywróciło pary złotowe na ścieżkę wzrostu. W końcówce sesji w miarę dołączania kapitału amerykańskiego sytuacja ulegała dalszemu pogorszeniu. Kursy przebiły wcześniejsze intra-dayowe maksima. Chwilę po godzinie 16:00 za jedno euro płacono 4,2040 zł, zaś za dolara 3,2360 zł. Dalsze pogarszanie się sytuacji na eurodolarze oraz wydłużający się impas w Grecji negatywnie przekładać się będą na krajowe notowania. Dodatkowym czynnikiem niepewności jest jutrzejsza decyzja Rady Polityki Pieniężnej. Rynek jest podzielony w kwestii dalszego kształtowania się polityki monetarnej, co niezbyt dobrze służy rodzimej walucie.

Michał Mąkosa

Dowiedz się więcej na temat: waluty | huśtawka nastrojów

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »