Reklama

I wreszcie oczekiwane wiadomości

Wreszcie - to znaczy w tym wypadku, że jeszcze nie teraz, ale za parę godzin, o 14:30. Mowa o tzw. non-farm payrolls, o danych z rynku pracy USA - na temat zmiany zatrudnienia, płacy godzinowej i bezrobocia. Za nami co prawda znacznie lepszy od prognoz raport ADP ze środy, dotyczący podobnych tematów, tj. zatrudnienia - ale w gruncie rzeczy ADP mocno się rozmija (od dawna) z rządowymi payrollsami.

Wreszcie - to znaczy w tym wypadku, że jeszcze nie teraz, ale za parę godzin, o 14:30. Mowa o tzw.  non-farm payrolls, o danych z rynku pracy USA - na temat zmiany zatrudnienia, płacy godzinowej i bezrobocia. Za nami co prawda znacznie lepszy od prognoz raport ADP ze środy, dotyczący podobnych tematów, tj. zatrudnienia - ale w gruncie rzeczy ADP mocno się rozmija (od dawna) z rządowymi payrollsami.

Ostatecznie więc wiadomo niewiele. Na razie kurs eurodolara to 1,1580. Można to uznać za test swego rodzaju wsparcia, choć ostateczna dolna granica trwającej dwa i pół miesiąca konsolidacji to ok. 1,1515.

Dolar jest teraz mocny, być może rynek ustawia się pod dobre payrollsy. Jeśli tak, to wówczas reakcja nawet na dobre dane może się okazać paradoksalna, tj. kontrująca siłę dolara i podbijająca wykres.

Co jeszcze w programie? Za nami np. indeks PMI dla usług w Chinach: 52,8 pkt przy prognozie 53,7 pkt. O 9:00 poznamy sprzedaż detaliczną na Węgrzech i Słowacji - nie, żeby miało to wstrząsnąć eurodolarem, ale po prostu zawsze warto wiedzieć, co się dzieje wśród sąsiadów. Drugi wątek to indeksy PMI dla usług: Hiszpanii (9:15), Włoch (9:45), Francji (9:50), Niemiec (9:55), Strefy Euro (10:00) i Wielkiej Brytanii (10:30). Do tego o 11:00 mamy w harmonogramie dane z Eurolandu o sprzedaży detalicznej, zaś o 14:30 w Stanach oprócz payrollsów poznamy bilans handlu zagranicznego. O 15:45 mamy w USA także PMI dla usług, o 16:00 ISM dla tegoż sektora.

Reklama

Jak widać, trochę będzie się działo. Bazowo zakładamy, że konsolidacja na razie wygra, czyli że dolar trochę straci, a w każdym razie notowania nie zejdą poniżej 1,1515. Tymczasem w tle mamy jeszcze sprawy związane z funtem: GBP/EUR jest na poziomie 1,1235, GBP/USD na 1,3015. W obu przypadkach to mniej więcej te poziomy, na których notowania ustabilizowały się wczoraj. Owszem, Bank Anglii podwyższył oprocentowanie i to jednomyślnie, ale rynek uznał najwidoczniej, że w świetle danych makro czy niepokojów brexitowych ruch był przedwczesny, albo też, że nie pociągnie za sobą następnych kroków, tzn. nie nastąpią one od razu. Zresztą, szef BoE, p. Carney, wprost mówił, że ścieżka podwyżek będzie łagodna.

Polski orzeł

Euro-złoty krąży przy 4,2760. Zejście z 1 i 2 sierpnia do 4,2570-80 było najwyraźniej przedwczesne, choć z drugiej strony nie można powiedzieć, by kurs wydatnie uciekał. Od 24 lipca generalnie złoty zarabiał, wyjąwszy małe korekty. Tegoż 24 lipca w maksimum kreślono 4,3335.

Na USD/PLN mamy 3,6930. 31 lipca w minimach znajdowaliśmy się ok. 5 groszy niżej. Złoty zatem się osłabił, ale to przecież nie dziwi w kontekście wydarzeń na głównej parze. Na funcie mamy tymczasem 4,8055. Wczoraj w szczycie wygenerowano 4,83 - ale zaraz potem funt stracił na wartości po owej specyficznej podwyżce.

Tomasz Witczak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »