Reklama

Ile głosów przeciw dolarowi?

Cofnięcie rajdu USD (i rentowności obligacji skarbowych USA) jest kontynuowane po weekendzie przy kilku podejrzanych o bycie impulsem.

Wątpliwości o to, czy dolar nie zapędził się za daleko, wiszą nad rynkiem od kilku dni, co tworzy dość toksyczne środowisko dla handlu. Mimo to generalny pozytywny pogląd pozostaje bez zmian w oczekiwaniu na kluczowe dane makro w nadchodzących dniach.

Reklama

Wracamy po długim weekendzie, który choć miał miejsce tylko w USA, to jednak docinała piętno na globalnym rynku finansowych poprzez spadek płynności. Główny skutek to redukcja długich pozycji w USD. Albo to z prostej zasady rynkowej, że jeśli coś nie chce rosnąć, to musi spaść (realizacja zysków po wytraceniu tempa); albo zbliżający się koniec miesiąca wywiera presję na przetasowania w zabezpieczeniach ryzyka kursowego; albo wreszcie obawy o konsekwencje ponownego przeliczenia głosów w wyborach w USA. W tym ostatnim przypadku chodzi o wniosek kandydatki Zielonych Jill Stein o przeliczenie głosów w stanie Wisconsin, gdzie mogło dojść do wypaczenia wyniku. W Wisconsin Trump wygrał przewagą ponad 22 tys. głosów, a historycznie ponowne przeliczenia "korygowały" wynik tylko o kilkaset głosów, więc szanse na zmianę zwycięzcy w tym stanie są niewielkie. Poza tym nawet zmiana przydziału głosów elektorskich z tego stanu nie zabierze zwycięstwa Trumpowi. Wprawdzie o podobne przeliczenia głosów wnioskuje się w Michigan (przewaga prawie 11 tys.) i Pennsylvanii (70 tys.), to wciąż wygląda na zbyt słaby powód, by całkowicie zniwelować reflacyjny impuls rajdu USD. Niezależnie do wyniku wyborów, Fed pozostaje na ścieżce do grudniowej podwyżki stóp procentowych i kluczowe dane z USA w tym tygodniu (ISM dla przemysłu w środę, raport z rynku pracy w piątek) powinny dać ostateczne przyzwolenie. Z drugiej strony do środy jeszcze dużo czasu, by pompować odwrót od dolara, jednak trzeba pozostać czujnym na szybki powrót inwestorów głodnych odkupowania USD.

Dzisiejszy kalendarz jest mało pobudzający, jak z reszta zwykle w poniedziałek. Podaż pieniądza z Eurolandu, czy indeks Dallas Fed nie są czymś, na co rynek czeka z niecierpliwością. Europa czeka na niedzielne referendum konstytucyjne we Włoszech, które może okazać się dużym ryzykiem dla EUR i z tego powodu jeszcze dziś może budować się presja na unijnej walucie, ale też na GBP, czy FTSE MIB. Po południu mamy dwa przemówienia prezesa ECB Mario Draghiego, ale w ostatnich dniach miał on już dwie okazje, by uchylić rąbka tajemnicy, co bank zrobi na najbliższym posiedzeniu, a jednak nie wykorzystał okazji. Wątpliwe, aby teraz się to miało zmienić.

Konrad Białas

Dowiedz się więcej na temat: waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »