Reklama

Indeksy PMI w centrum uwagi

Podczas wczorajszej sesji nie były publikowane żadne istotniejsze dane makro i handel można by uznać za dość spokojny, gdyby nie historia związana z frankiem szwajcarskim. Zdecydowanie osłabił się on wczoraj po decyzji o objęciu większej ilości rachunków, w tym rządowego funduszu emerytalnego oraz środków posiadanych przez kantony ujemną stopą depozytową.

Doprowadziło to do wzrostów EURCHF, który chwilowo kosztował nawet powyżej 1.04. Działania ze strony SNB powinny w tej sytuacji zahamować ostatnie umocnienie szwajcarskiej waluty i oddalić perspektywę ponownego dotarcia kursu EURCHF w okolice parytetu. Jednak te informacje nie okażą się na tyle istotne, żeby pozwolić na większe wzrosty. Ryzyko dotyczące Grecji może się w najbliższych dwóch dniach się wzmagać, ze względu na spotkanie Rady Europejskiej, które odbędzie się dziś w Brukseli oraz jutrzejsze posiedzenie Eurogrupy w Rydze.

Reklama

Poza głównym tematem dzisiejszego spotkania szefów państw UE dotyczącego problemu imigracji, ma dojść do rozmowy Premiera Alexisa Tsiprasa z kanclerz Angelą Merkel, co może być przygotowywaniem gruntu politycznego pod szczegóły greckiego planu reform uzgadnianego przez grona eksperckie. Należy więc oczekiwać dziś komentarzy w tej sprawie, które mogą wpływać na nastroje inwestorów w Europie.

Podczas wczorajszej sesji poznaliśmy także tygodniowe dane o zapasach ropy naftowej, których przyrost okazał się większy od oczekiwań, jednak ceny zareagowały na odczyt chwilowymi wzrostami. Widać wyraźnie, że rynek ropy naftowej należy obecnie do kupujących, jednak im dłużej ceny WTI będą oscylowały w okolicach 56 USD za baryłkę, tym większe będą szanse na powrót w stronę 54 USD wynikającą z realizacji zysków przez część inwestorów. Należy też pamiętać, że zapasy w USA utrzymują się ciągle na rekordowych poziomach i nie widać sygnałów, aby nadpodaż na rynku miała się wyczerpywać w najbliższym czasie.

Podczas sesji azjatyckiej poznaliśmy odczyt chińskiego PMI HSBC, który okazał się niższy od rynkowych oczekiwań wynosząc 49.2 pkt. Jest to poziom najniższy od 12 miesięcy, który wzmaga obawy dotyczące tempa wzrostu gospodarczego w II kwartale. W nocy nadeszły na rynek także komentarze ze strony przedstawiciela Banku Nowej Zelandii, które sugerują, że obecne stopy procentowe pozostaną utrzymane w długim terminie, a RBNZ nie wyklucza obecnie nawet cięcia stóp procentowych, co doprowadziło do znaczącego osłabienia NZD.

Podczas dzisiejszej sesji kluczowe powinny okazać się odczyty PMI ze strefy euro oraz doniesienia ze szczytu Unii Europejskiej. Negatywne informacje mogą pozwolić na ponowne zejście EURUSD poniżej 1.07 i podążenie w stronę dolnego ograniczenia trójkąta, które znajduje się w okolicach 1.0550. Jeżeli jednak dobre nastroje w UE się utrzymają eurodolar powinien pozostawać pomiędzy 1.07-1.08.

Z Wielkiej Brytanie poznamy dziś dane o sprzedaży detalicznej, które choć mogą doprowadzić do chwilowej zmienności, nie powinny nawet w przypadku dobrego odczytu przynieść znaczących wzrostów GBP, gdyż apetyt kupujących jest obecnie ograniczany przez niepewność dotyczącą zbliżających się wyborów parlamentarnych.

Kamil Maliszewski

Dowiedz się więcej na temat: tym | waluty | centrum uwagi

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »