Reklama

Inflacja bez zmian, sygnał dla RPP?

Poniedziałkową sesję europejską eurodolar otwierał z poziomu 1,29. Było to efektem realizacji zysków rozpoczętej jeszcze w piątkowe popołudnie i kontynuowanej w czasie dzisiejszego handlu w Azji. Za wyprzedażą euro stała w głównej mierze nerwowość wynikająca z tego czy Hiszpanii wystąpi o pomoc finansową. Obawy z tym związane zniknęły z rynku wraz z rozpoczęciem obrotów na Starym Kontynencie.

Dobre otwarcie na rynkach akcji pozwoliło wspólnej walucie na odreagowanie wcześniejszych spadków. Bykom do odbicia posłużył również istotny poziom wsparcia. Dzięki temu jeszcze przed południem kupującym udało się przetestować opór na 1,2950. Poziom ten nie stanowił dużego problemu i w drugiej cześć dnia notowania oscylowały wokół poziomu 1,2965. Ten stan utrzymywał się do momentu przyłączania się do gry inwestorów zza oceanu. Wtedy też kurs ruszył w kierunku zeszłotygodniowych maksimów. Byki do budowania wzrostu wykorzystywały bliskość istotnych danych z USA.

Reklama

Wyniki okazały się jednak mieszane. Negatywnie zaskoczył indeks NY Empire State osiągnąć wynik poniżej prognoz. Świadczy to o tym, że koniunktura gospodarcza w stanie Nowy York poprawia się znacznie wolniej niż oczekiwaliby tego analitycy. Pozytywny impuls napłynął natomiast ze strony dynamik sprzedaży detalicznej, której wzrost okazał się o 0,5% wyższy niż szacowano. Końcowym efektem tych publikacji było jednak stonowanie nastrojów globalnych. Eurodolarowi udało się jednak utrzymać powyżej wartości 1,2950, co nadal pozwala bykom myśleć o ataku na wyższe wartości.

Inflacja bez zmian

Poniedziałkową sesję europejską pary złotowe rozpoczynały z wyższych poziomów. Piątkowe jak i dzisiejsze azjatyckie spadki na eurodolarze wyniosły ceny zagranicznych walut pod istotne poziomu 3,18 na USD/PLN i 4,10 na EUR/PLN. Wyższe wartości nie utrzymał się jednak zbyt długo. Poprawa sentymentu globalnego obserwowana we wzrostach na rynkach akcji oraz odbiciu na eurodolarze poprawiły położenie złotego.

Rodzima waluta szybko zyskiwała na wartości. Cena dolara spadła najpierw do poziomu 3,1650, by następnie w równie szybkim tempie przetestować wsparcie na 3,15. W przypadku euro-złotego było podobnie. Po rozbiciu wartości 4,09 aprecjacja rodzimej waluty zyskała na szybkości. W efekcie notowania dotarły do poziomu 4,08 zł za euro. Sytuacja na krajowym rynku zmieniła się dopiero w drugiej części sesji. Z jednej strony mogło to być spowodowane wytraceniem impetu wzrostowego na eurodolarze, z drugiej zaś odczytami z polskiej gospodarki. W głównej mierze inwestorzy skupili się dziś na wyniku inflacji konsumenckiej. Rynek oczekiwał lekkiego przyspieszenia tempa wzrostu cen dóbr i usług konsumpcyjnych.

Ostatecznie okazało się, że inflacja w ujęciu r/r nie zmieniła się. Natomiast w zestawieniu z poprzednim miesiącem wzrost był mniejszy niż oczekiwano. Taki wynik może być sygnałem dla Rady Polityki Pieniężnej i zwiększyć prawdopodobieństwo obniżenia stóp procentowych. Z takiej interpretacji rynku mogło pochodzić osłabienie złotego w końcówce dzisiejszej sesji londyńskiej.

Michał Mąkosa

Dowiedz się więcej na temat: waluty | tym

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »