Reklama

Inflacja w USA przyspiesza bardzo powoli

Za nami nerwowy dzień na rynkach, którego zakończenie nie przyniosło istotnych rozstrzygnięć. Wyczekiwane dane dotyczące wzrostu cen w Stanach Zjednoczonych okazały się zgodne z rynkowym konsensusem, choć nie można pozbyć się wrażenia, że w świetle rosnących obaw dotyczących przyspieszania wzrostu cen w Stanach Zjednoczonych, rynek uznał obecne dane za rozczarowujące i jest to główny powód słabości dolara, którą obserwujemy w ostatnich godzinach. Istotne okazały się wczorajsze wypowiedzi nie głosującego członka FOMC Jamesa Bullarda.

Stwierdził on w wywiadzie dla FOX Bussiness Network, że normalizacja polityki monetarnej jest bliżej niż wydaje się większości uczestników rynku. Pierwsza reakcja rynków na te informacje okazała się dość nerwowa jednak, mając w pamięci poprzednie wypowiedzi szefa FED z St. Louis, nie należy jednak nadawać tym wypowiedziom zbyt dużej rangi, gdyż opinie Jamesa Bullarda zazwyczaj utrzymane są w podobnym tonie i nie pokrywają się ze zdaniem większości Komitetu.

Wczorajsze odczyty z rynku w USA pracy okazały się być zgodne z oczekiwaniami i również nie wprowadziły większej zmienności na rynkach. Dzisiejszy dzień oraz początek przyszłego tygodnia powinny upłynąć w dość spokojnej atmosferze wyczekiwania na dane z rynku pracy w USA oraz posiedzenie ECB. Warto zwrócić uwagę na szereg danych, który napłynął na rynek podczas sesji azjatyckiej. Seria odczytów z Japonii pokazała nam mieszany obraz japońskiej gospodarki, jednak na pierwszy plan wysuwają się dane o sprzedaży detalicznej, która obniżyła się o 0.4 proc., co należy uznać za pozytywny odczyt oraz dane o wydatkach gospodarstw domowych, które spadły o 8 proc., co doprowadziło do umiarkowanego umocnienia jena i spadków indeksu Nikkei.

Reklama

Zadowalające odczyty z Japonii powodują, że coraz mniej prawdopodobne wydaje się zwiększenie programu luzowania ilościowego przez BoJ. Obecny marazm w który popadły notowania USDJPY może utrzymywać się, aż do momentu, kiedy rynki zaczną dyskontować podwyżki stóp procentowych w USA. W nocy poznaliśmy także dane o nowozelandzkim bilansie handlowym, który okazał się lepszy od oczekiwań, jednak NZDUSD nie udało się trwale podążyć na północ w stronę oporu na 0.8840 i ciągle znajduje się w okolicach ostatnich szczytów.

W dzisiejszym kalendarium warto zwrócić uwagę na dane o inflacji z Niemiec, która może spowodować większą zmienność na EURUSD. Rynki oczekują odbicia inflacji do poziomu 0.7 proc. i wydaje się, że jedynie dalsze spadki tempa wzrostu cen mogłoby wywrzeć większą presję na euro. Dziś poznamy również szereg danych z Wielkiej Brytanii, które powinny zdecydować o kierunku notowań na najbliższe dni konsolidującego się w okolicach szczytów GBPUSD.

Technicznie sytuacja na EURUSD faworyzuje obecnie scenariusz podejścia w stronę 1.3675-1.36990, gdzie ruch wzrostowy powinien napotkać na opór. Najbliższym wsparciem pozostają okolice 1.3580, których pokonanie powinno doprowadzić do ponownego testu kluczowych wsparć na 1.3500.

Kamil Maliszewski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »