Reklama

Inwestorzy zignorowali słaby odczyt indeksu ZEW

Dzisiejsze dane z Niemiec rozczarowały. Indeks oczekiwań ekonomicznych oparty o predykcje 300 ankietowanych analityków znacznie się pogorszył w czerwcu, względem majowego odczytu. Wskaźnik ZEW spadł do 28,7 pkt. z 45,8 pkt. w maju.

To niewątpliwie wynik obaw związanych z przyszłością strefy euro, ale głównie wpływu pakietu oszczędnościowego kanclerz Merkel na gospodarkę. Co ciekawe reakcja rynku na te informacje była krótkotrwała i w kolejnych minutach notowania euro ponownie zaczęły się piąć w górę. W efekcie po południu na chwilę został naruszony poziom 1,23 za EUR/USD. Przyczyniły się do tego dobre wyniki przetargów obligacji w Hiszpanii, Irlandii i Belgii, co sugeruje lepszy sentyment na rynku długu i tym samym spadek obaw o rozszerzenie się kryzysu fiskalnego na inne kraje Europy. Jest to szczególnie istotne w kontekście wczorajszej obniżki ratingu przez Moody's dla Grecji i spekulacje rynku dotyczące ewentualnej pomocy dla Hiszpanii.

Reklama

Widać, że część uczestników rynku zaczęła wierzyć, iż ostatnie działania podejmowane w strefie euro, a także rozwiązania, które mogą zostać przyjęte podczas czwartkowego szczytu państw UE, mogą w jakimś stopniu powstrzymać eskalację kryzysu w strefie euro. Niemniej same zwyżki euro wciąż mają podłoże w zamykaniu krótkich pozycji w tej walucie względem dolara. Tym samym to lepiej tłumaczy zachowanie się rynku po publikacji wskaźnika ZEW - "krótcy" w EUR/USD nie pozwolili na większy i dłuższy spadek.

W kraju mieliśmy publikację danych o inflacji, która spadła w maju do 2,2 proc. r/r z 2,4 proc. r/r w kwietniu. Jednak nie był to główny czynnik - kluczowe było zachowanie się rynków światowych. Aprecjacja naszej waluty była jednak ograniczona przez oczekiwanie na wyniki głosowania nad wotum zaufania dla rządu w Rumunii. Stąd też EUR/PLN nie zdołał na trwale złamać wsparcia na 4,0650, a USD/PLN nie zbliżył się nawet w okolice 3,30. Podczas parlamentarnej debaty rumuński minister finansów poinformował, iż wpływy do budżetu w pierwszej połowie roku były niższe od spodziewanych i tym samym deficyt może w tym roku wzrosnąć do 7 proc. PKB. Stąd też tak ważne jest, aby rząd był w stanie realizować program oszczędnościowy.

Po południu dolar zaczął nieznacznie odrabiać straty. Było to wynikiem nieudanej próby trwalszego naruszenia poziomu 1,23 na EUR/USD i 1,48 na GBP/USD. Również dane makro, jakie napłynęły z USA nie były na tyle optymistyczne, aby przełożyć się na wyraźniejsze wzrosty na giełdach.

EUR/USD: Nieudana próba wyraźniejszego sforsowania oporu na 1,23 może być sygnałem do głębszej korekty podczas jutrzejszej sesji. Na wskaźnikach 4-godzinowych widać negatywne dywergencje z kursem. Wzrosty potwierdzają tylko dzienne wskaźniki, tyle, że te nie są w stanie wyłapywać krótkich korekt. Silnym wsparciem będą okolice 1,2110-50.

Sporządził: Marek Rogalski

Powyższy materiał nie stanowi rekomendacji w rozumieniu rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczących instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców ( Dz.U. nr 206 z 2005 roku, poz. 1715). Nie jest również tekstem promocyjnym Domu Maklerskiego BOŚ S.A.

Dowiedz się więcej na temat: inwestorzy | ZEW

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »